"; ?>
Menu
Mirrory artykułów



Fragmenty książki Normana Finkelsteina „Przedsiębiorstwo holocaust„

Oszuści, handlarze i historia

Zdaniem znanego izraelskiego pisarza Boasa Evrona tzw. świadomość holokaustu jest niczym innym jak „oficjalną, propagandowa indoktrynacją oraz produkcją sloganów i fałszywego wizerunku świata” , a jej prawdziwym celem „wcale nie jest zrozumienie przeszłości, lecz manipulowanie teraźniejszością” . Hitlerowski holokaust jako taki nie służy żadnym konkretnym celom politycznym. Może on zarówno motywować do sprzeciwu, jak i do poparcia izraelskiej polityki. Kiedy się jednak spojrzy nań przez pryzmat ideologiczny, to, według Evrona, „pamięć hitlerowskiej zagłady staje się potężnym orężem w rękach izraelskich przywódców i żydowskiej diaspory” .

Hitlerowski holokaust– wydarzenie historyczne przeobraża się w holokaust –– ideologię. Postawę tak pojmowanego holokaustu stanowią dwa centralne dogmaty:

(l) Holokaust jest absolutnie wyjątkowym wydarzeniem historycznym;

(2) Holokaust stanowi kulminacyjny punkt irracjonalnej, odwiecznej nienawiści gojów wobec Żydów.

Żaden z tych dogmatów nie zaistniał w publicznej dyskusji przed wojną sześciodniową w 1967 r. I chociaż stały się one tematami przewodnimi literatury holokaustu, to jednak nie zaistniały również w żadnej poważnej pracy naukowej na temat hitlerowskiego holokaustu. Z drugiej zaś strony, obydwa dogmaty zasadniczo splatają się z judaizmem i syjonizmem. Hitlerowski holokaust nie był po II wojnie światowej uważany za wydarzenie wyjątkowe ani dla Żydów, ani tym bardziej w aspekcie historycznym, chociaż amerykańskie organizacje żydowskie zadały sobie wiele trudu, by postrzegać go w szerokim kontekście. Ale po wojnie sześciodniowej uległo to radykalnej zmianie.

Jak wspomina Jacob Neusner, „pierwszym i najważniejszym twierdzeniem, które pojawiło się w rezultacie wojny w 1967 r. i stało się symbolem amerykańskiego żydostwa, było to, że holokaust [...] był zjawiskiem wyjątkowym, nie mającym odpowiednika w historii ludzkości” . W swej pouczającej rozprawie historyk David Stannard wyśmiewa „pracowitość hagiografów holokaustu, dowodzących wyjątkowości żydowskiego losu z zapałem i pomysłowością religijnych fanatyków” , bo dogmat wyjątkowości nie ma przecież sensu.

Na poziomie elementarnym każde wydarzenie historyczne jest wyjątkowe, chociażby ze względu na swój czas i miejsce. Każde też ma zarówno cechy odróżniające go od innych wydarzeń historycznych, jak i cechy z nimi wspólne. Anomalia holokaustu polega na tym, że jego wyjątkowość absolutnie nie może podlegać jakiejkolwiek dyskusji. Można by zapytać, czy istnieje jakieś inne wydarzenie historyczne, przedstawiane głównie w aspekcie tak kategorycznej wyjątkowości? Cechy odróżniające holokaust zazwyczaj wyodrębnia się w celu udowodnienia, że jest to wydarzenie stanowiące zupełnie odrębną kategorię. Nigdy jednak dokładnie nie wiadomo, dlaczego wiele jego cech wspólnych z innymi wydarzeniami historycznymi uznaje się za nie zasługujące na porównania.

Wszyscy autorzy zajmujący się holokaustem są zgodni co do jego wyjątkowości, ale mało który z nich, jeśli w ogóle którykolwiek, zgadza się z innymi co do przyczyny. Za każdym razem, gdy argument o wyjątkowości holokaustu zostanie empirycznie obalony, od razu wysuwa się na jego miejsce nowe uzasadnienie. W rezultacie, jak zauważa Jean-Michel Chaumont, mamy do czynienia z mnożącymi się argumentami, które są wzajemnie sprzeczne. „Nic to nie wnosi do naszej wiedzy, lecz za to każdą kolejną argumentację zaczyna się od zera, żeby ulepszyć poprzednią” . Innymi słowy: wyjątkowość holokaustu jest niepodważalna; udowadnianie jej jest obowiązkiem, a negowanie równa się negowaniu całego holokaustu. Być może problem tkwi w przesłankach, a nie dowodach. Bo jaka to różnica, nawet jeśli holokaust był wyjątkowy? Co zmieniłoby się w naszym stosunku do hitlerowskiego holokaustu, gdyby nie był pierwszą, lecz czwartą albo piątą w szeregu podobnych katastrof?

(...)

Od twierdzenia o wyjątkowości holokaustu jest tylko krok do twierdzenia, że holokaustu nie da się pojąć rozumowo. Bo jeśli holokaust jest w historii zjawiskiem bezprecedensowym, to stoi ponad historią i nie można go pojmować historycznie. Czyli –– holokaust jest wyjątkowy, ponieważ nie da się go wyjaśnić, a nie da się go wyjaśnić, ponieważ jest wyjątkowy. Najbardziej wprawnym głosicielem tej mistyfikacji, którą Novick ochrzcił mianem „sakralizacji holokaustu” , jest Elie Wiesel.

Jak słusznie zauważa Novick, holokaust jest dla Wiesela religią „tajemnicy” . Dlatego Wiesel zawodzi, że holokaust „wiedzie ku ciemności” , „neguje wszystkie odpowiedzi” , „leży poza zasięgiem historii” , „wymyka się wszelkim wyjaśnieniom i opisom” , „nie można go ani wytłumaczyć, ani sobie wyobrazić” , „nigdy nie da się pojąć lub przekazać” , oznacza „unicestwienie historii” i „mutację na skalę kosmiczną” . Tylko ocalały zeń kapłan (czytaj: tylko Wiesel) ma prawo odgadywać jego tajemnicę. Wiesel wyznaje jednak, że owa tajemnica holokaustu „nie da się wyrazić słowami” i „nie da się nawet o niej mówić” . Tak więc za standardowe honorarium w wysokości 25 tysięcy dolarów (plus koszty limuzyny z szoferem) Wiesel naucza, że „tajemnica prawdy o Auschwitz polega na milczeniu” . Z takiego punktu widzenia racjonalne próby zrozumienia holokaustu równają się jego negowaniu, ponieważ racjonalnie nie da się wyjaśnić jego wyjątkowości i „tajemnicy” . Również porównywanie holokaustu z cierpieniami innych stanowi, według Wiesela, „totalną zdradę żydowskiej historii” .' Kilka lat temu, nowojorski brukowiec opublikował parodię pod tytułem „Michael Jackson i 60 milionów innych zginęli w atomowym holokauście” . Wiesel wystosował list protestacyjny: „Jak śmiecie nazywać holokaustem coś, co zdarzyło się wczoraj? Był tylko jeden holokaust...”

W swoich najnowszych wspomnieniach Wiesel strofuje Shimona Peresa za „bezmyślne mówienie o „dwóch holokaustach” XX wieku: Auschwitz i Hiroszimie. Nie powinien tak mówić” Ulubione powiedzonko Wiesela brzmi: „uniwersalność holokaustu polega na jego wyjątkowości” . Ale jeśli holokaust jest rzeczywiście zjawiskiem nieporównywalnie i niezrozumiale wyjątkowym, to jak może mieć wymiar uniwersalny?

 

Dyskusja o wyjątkowości holokaustu jest jałowa. Twierdzenia o wyjątkowości holokaustu stanowią w istocie rodzaj „intelektualnego terroryzmu” (Chaumont). Zwolennicy stosowania w badaniach naukowych normalnych metod porównawczych muszą najpierw obwarować się tysiącem zastrzeżeń, żeby uniknąć posądzenia o „trywializację holokaustu” . Podtekst twierdzenia o wyjątkowości holokaustu sprowadza się do tego, że holokaust był wyjątkowym złem. Toteż nie można z nim porównywać cierpień innych, choćby najstraszniejszych. Obrońcy tezy o wyjątkowości holokaustu zazwyczaj nie przyznają się do tej implikacji, ale jest to z ich strony obłuda.

 

Chociaż twierdzenia o wyjątkowości holokaustu są nieetyczne i jałowe intelektualnie, to jednak ciągle utrzymują się na powierzchni. Pytanie –– dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że wyjątkowe cierpienie upoważnia do wyjątkowych uprawnień. Zdaniem Jacoba Neusnera wyjątkowe zło holokaustu nie tylko odróżnia Żydów od innych, lecz daje także Żydom „prawo do roszczeń wobec innych” , Według Edwarda Alexandra wyjątkowość holokaustu jest „kapitałem moralnym” ; Żydzi muszą „rościć sobie prawo do monopolu” na ten „cenny majątek” . W rezultacie, wyjątkowość holokaustu –– owo „prawo do roszczeń wobec innych” , ów „kapitał moralny” –– służy Izraelowi za cenne alibi. Jak sugeruje historyk Peter Baldwin, „niepowtarzalność żydowskich cierpień potęguje moralne i emocjonalne roszczenia, które Izrael może wysuwać [...] wobec innych narodów” . Toteż według Nathana Glazera wskazujący na „szczególną odrębność Żydów” holokaust dał im „prawo do uważania się za szczególnie zagrożonych i szczególnie uprawnionych do podejmowania wszelkich niezbędnych działań na rzecz przetrwania” . Typowy przykład stanowią wszystkie wyjaśnienia decyzji Izraela o budowie broni nuklearnych, zawsze odwołujące się do widma holokaustu. Tak jakby w każdym innym przypadku Izrael nie miał powodu do stworzenia nuklearnego arsenału. Istnieje również inna przyczyna. Twierdzenie o wyjątkowości holokaustu to twierdzenie o wyjątkowości Żydów. To nie cierpienia Żydów, lecz fakt, że to Żydzi cierpieli, przesądził o wyjątkowości holokaustu. Innymi słowy: holokaust jest wyjątkowy, ponieważ Żydzi są wyjątkowi. Toteż Ismar Schorsch, kanclerz Żydowskiego Seminarium Teologicznego, wyszydza twierdzenie o wyjątkowości holokaustu jako „niesmaczną, świecką wersję tezy o narodzie wybranym” . Porywczy na tle wyjątkowości holokaustu, Elie Wiesel jest równie porywczy na tle wyjątkowości Żydów. „Jesteśmy inni pod każdym względem.” Żydzi są „ontologicznie” wyjątkowi. Stanowiący apogeum tysiącletniej nienawiści gojów do Żydów, holokaust potwierdził nie tylko wyjątkowość żydowskich cierpień, lecz także wyjątkowość Żydów. Novick pisze, że podczas II wojny światowej i tuż po niej „mało który z członków amerykańskich władz –– i mało który poza nimi, czy to Żyd czy goj –– zrozumiałby sformułowanie „porzucenie Żydów” .” Zupełnie odwrotnie niż po wojnie sześciodniowej w 1967 r. Wtedy to bowiem takie stwierdzenia jak „milczenie świata” , „obojętność świata” czy „porzucenie Żydów” stały się wiodącymi w „dyskusji o holokauście” . Przywłaszczając sobie doktrynę syjonizmu, „przedsiębiorstwo holokaust” uczyniło z hitlerowskiego „ostatecznego rozwiązania” punkt kulminacyjny tysiącletniej nienawiści gojów do Żydów. Żydzi zginęli, ponieważ wszyscy goje, czy to sprawcy czy bierni kolaboranci, pragnęli ich śmierci. Zdaniem Wiesela, „wolny i „cywilizowany” świat wydal Żydów w ręce kata. Byli ci co zabijali i byli ci co milczeli.” Jednak nie ma żadnych historycznych dowodów na mordercze instynkty gojów. Podjęta przez Daniela Goldhagena nieudolna próba udowodnienia jednego z wariantów tej tezy w książce Hitlera Willing Executioners przyniosła niemal komiczny efekt. Aczkolwiek jej użyteczność, w sensie politycznym, jest niebagatelna. Warto bowiem zauważyć, że teoria „odwiecznego antysemityzmu” przy okazji poprawia samopoczucie antysemitom. „Nic więc dziwnego, że teorię tę chętnie przyjęli zagorzali antysemici” –– zauważa Hanna Arendt w The Origins of Totalitarianism:”

„Stanowi ona idealne usprawiedliwienie wszelkich potworności. Bo jeśli to prawda, że przez ponad dwa tysiące lat ludzkość lubowała się w mordowaniu Żydów, to oznacza, że zabijanie Żydów jest normalnym, wręcz ludzkim zajęciem, a nienawiść do Żydów jest całkowicie usprawiedliwiona. Najbardziej zaskakującym aspektem tego wyjaśnienia jest to, [...] że zostało ono przyjęte przez wielu bezstronnych historyków i jeszcze większą liczbę Żydów.”

Teza o odwiecznej nienawiści gojów do Żydów posłużyła zarówno do uzasadnienia konieczności powstania państwa Izrael, jak też tłumaczenia wrogości wobec Izraela. Toteż istnienie żydowskiego państwa jest jedynym zabezpieczeniem przed kolejnym (nieuchronnym) wybuchem morderczego antysemityzmu. I odwrotnie, morderczy antysemityzm kryje się za każdym atakiem lub nawet działaniem obronnym wobec żydowskiego państwa. Na odparcie krytyki Izraela powieściopisarka Cynthia Ozick ma gotową odpowiedź: „Świat chce wytępić Żydów [...] świat zawsze chciał wytępić Żydów” . Jeśli cały świat istotnie pragnie zagłady Żydów, to prawdziwym cudem jest, że Żydzi jeszcze żyją –– i, w przeciwieństwie do większej części ludzkości, nie przymierają głodem.

Teza, że goje chcą wytępić Żydów, daje Izraelowi wolną rękę zakładając, że goje zawsze dążą do wymordowania Żydów, ci mają prawo bronić się wszelkimi możliwymi sposobami. Wszelkie więc środki, do których uciekną się Żydzi, agresji i tortur nie wyłączając, stanowią uzasadnioną samoobronę. Ubolewając nad „tezą” o odwiecznej nienawiści gojów, Boas Evron zauważa, że „jest ona naprawdę jednoznaczna z celowym podsycaniem paranoi [...]. Takie rozumowanie [...] z góry rozgrzesza wszelkie nieludzkie traktowanie nie-Żydów, ponieważ powszechny mit, że „wszyscy kolaborowali z hitlerowcami przy zagładzie Żydów” , sankcjonuje wszelkie zachowania Żydów wobec innych.”

Według „przedsiębiorstwa holokaust” , antysemityzm gojów jest irracjonalny i nie da się go wytępić. Wychodząc daleko poza syjonistyczne analizy, o zwykłych naukowych nie wspominając, Goldhagen tłumaczy antysemityzm jako „oddzielony od rzeczywistych Żydów” , „zasadniczo nie stanowiący odpowiedzi na jakąkolwiek obiektywną ocenę postępowania Żydów” i „niezależny od charakteru i działań Żydów” . „Głównym siedliskiem” antysemityzmu jako psychicznej patologii gojów jest „umysł” . Zdaniem Wiesela, kierujący się „irracjonalnymi pobudkami” antysemita „po prostu nie może ścierpieć faktu istnienia Żydów” . Jak z kolei zauważa socjolog John Mimy Cuddihy„z antysemityzmem nie tylko nie ma nic wspólnego to, co Żydzi robią lub nie robią, lecz wszelkie próby wyjaśniania antysemityzmu poprzez odwoływanie się do przyczyniania się Żydów do antysemityzmu stanowią same w sobie przykład antysemityzmu.”

Nie chodzi tu oczywiście o to, że antysemityzm jest uzasadniony lub że to Żydzi winni są zbrodni wobec nich popełnionych, lecz o to, że antysemityzm rozwija się w specyficznych historycznych uwarunkowaniach i towarzyszącej im grze interesów. Jak wskazuje Ismar Schorsch, „zdolna, świetnie zorganizowana i odnosząca znaczne sukcesy mniejszość potrafi wywoływać konflikty, które wynikają z naturalnych napięć między różnymi grupami” z tym tylko, że konflikty te „często opakowane są w antysemickie stereotypy” .Irracjonalna istota antysemityzmu gojów wynika bezpośrednio z irracjonalnej istoty holokaustu. To znaczy, hitlerowskie „ostateczne rozwiązanie” było czymś wyjątkowo irracjonalnym– „złem dla samego zła” , „pozbawionym jakiegokolwiek celu” masowym zabijaniem. Było też kulminacją antysemityzmu gojów i stąd antysemityzm jest zasadniczo irracjonalny. Takie założenia, rozpatrywane razem czy osobno, nie wytrzymują nawet powierzchownej analizy. Ale w sensie politycznym, teza taka jest szalenie użyteczna.

(...)

Dzień Pamięci Holokaustu jest co roku obchodzony w całych Stanach Zjednoczonych. We wszystkich 50 stanach organizuje się wówczas uroczystości, często w stanowych parlamentach. Amerykańskie Zrzeszenie Organizacji Holokaustu (Association of Holocaust Organizations) liczy ponad sto związanych z holokaustem instytucji. Amerykański krajobraz znaczy siedem dużych muzeów poświęconych holokaustowi, a centralne miejsce zajmuje Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie (United States Holocaust Memoriał Museum).Wypada tu przede wszystkim zapytać, dlaczego w ogóle mamy w stolicy USA prowadzone i finansowane przez państwo muzeum holokaustu. Jego obecność na waszyngtońskim The Mall (centralnej promenadzie) jest wyjątkowo niestosowna ze względu na nieobecność muzeum, które upamiętniałoby zbrodnie popełnione w toku amerykańskiej historii. Wyobraźmy więc sobie, ileż zarzutów o hipokryzję pojawiłoby się tu, gdyby Niemcy zbudowały w Berlinie narodowe muzeum upamiętniające nie hitlerowskie ludobójstwo, lecz niewolnictwo w Ameryce lub eksterminację amerykańskich Indian.Projektant Muzeum Holokaustu napisał, że „skrupulatnie próbuje ono powstrzymywać się od jakiejkolwiek indoktrynacji oraz jakiegokolwiek manipulowania wrażeniami lub emocjami” . Ale już od fazy projektowania wciągnięto Muzeum w politykę. Projekt budowy Muzeum zainicjował, podczas niepomyślnie przebiegającej kampanii o ponowne zdobycie prezydentury, Jimmy Carter, który chciał tym zjednać sobie żydowskich sponsorów i wyborców, rozdrażnionych uznaniem przez prezydenta „słusznych praw” Palestyńczyków. Przewodniczący Konferencji Prezydentów Głównych Amerykańskich Organizacji Żydowskich, rabin Alexander Schindler potępił jako „szokujące” uznanie przez Cartera palestyńskiej społeczności. Carter ogłosił plan budowy Muzeum podczas wizyty izraelskiego premiera Menachema Begina w Waszyngtonie i zarazem w trakcie zażartej debaty w Kongresie o forsowanym przez administrację planie sprzedaży uzbrojenia Arabii Saudyjskiej. Z Muzeum Holokaustu wiążą się też inne kwestie polityczne. Nie wspomina się więc w nim o chrześcijańskim podłożu europejskiego antysemityzmu, żeby nie urazić potężnego elektoratu. Umniejsza się też problem stosowanych przed wojną dyskryminacyjnych limitów ilości żydowskich imigrantów, wyolbrzymia rolę Stanów Zjednoczonych w wyzwalaniu obozów koncentracyjnych oraz przemilcza fakt zatrudniania po wojnie przez USA znacznej liczby hitlerowskich zbrodniarzy wojennych. Muzeum stara się tym samym przekazać przesłanie, iż „my” nie moglibyśmy nawet wymyślić, a co dopiero popełnić, takich okrutnych czynów. Holokaust „stoi w sprzeczności z amerykańskim etosem” , pisze w przewodniku po muzeum Michael Berenbaum. „W jego zbrodniczości widzimy pogwałcenie wszystkich podstawowych amerykańskich wartości.” Pokazując na końcu ekspozycji zdjęcia ocalałych z holokaustu Żydów, którzy walczą o zdobycie Palestyny, muzeum daje w duchu syjonistycznej ideologii do zrozumienia, że powstanie Izraela było „najwłaściwszą odpowiedzią na nazizm” .

Polityka zaczyna się już przed wejściem do gmachu Muzeum. Mieści się ono bowiem na placu Raoula Wallenberga. Tego szwedzkiego dyplomatę wyróżnia się za to, że ocalił tysiące Żydów i dokonał żywota w sowieckim więzieniu. Ale innego Szweda, hrabiego Folke Bernadotte, nie wyróżnia się, bo choć też ocalił tysiące Żydów, zamordowano go na rozkaz byłego izraelskiego premiera Yitzaka Shamira za to, że był zbyt „proarabski” . Sedno polityki Muzeum Holokaustu tkwi jednak w tym, kogo upamiętniać. Czy jedynymi ofiarami holokaustu byli Żydzi, czy też można również zaliczyć do ofiar innych, którzy zginęli z rąk hitlerowskich oprawców? Już na etapie planowania Muzeum Elie Wiesel (wraz z Yehudą Bauerem z Yad Yashem) prowadził kampanię na rzecz wyłącznego upamiętnienia Żydów. Uznawany za „niewątpliwego eksperta od okresu holokaustu” , Wiesel wytrwale dowodził wyższości cierpień Żydów. „Zaczęli, jak zwykle, od Żydów” , intonował zwyczajowo Wiesel. „I jak zwykle, nie skończyło się tylko na Żydach” . Ale to nie Żydzi, lecz komuniści byli pierwszymi politycznymi ofiarami i to nie Żydzi, lecz osoby upośledzone były pierwszymi ofiarami hitlerowskiego ludobójstwa.Głównym wyzwaniem dla Muzeum Holokaustu stalą się kwestia uzasadnienia pominięcia w ekspozycji zagłady Romów. Hitlerowcy wymordowali około pól miliona Romów, co proporcjonalnie równa się stratom poniesionym przez Żydów.Pisarze zajmujący się holokaustem, jak Yehuda Bauer, utrzymywali, że Romowie nie byli ofiarami takiego samego ludobójstwa jak Żydzi. Natomiast uznani historycy holokaustu, jak Henry Friedlander czy Rauł Hilberg, dowodzili, że byli.Za marginalizacją ludobójstwa Romów przez Muzeum Holokaustu kryje się wiele przyczyn. Po pierwsze, nie można tak po prostu porównywać strat poniesionych przez społeczności Romów i Żydów. Drwiąc z apeli o włączenie przedstawicieli Romów do Rady Muzeum Holokaustu jako „śmiechu wartych” , jej dyrektor wykonawczy, rabin Seymour Siege, wyrażał wątpliwość, czy Romowie w ogóle „istnieli” jako naród: „Powinno się jakoś uwzględnić naród cygański [...] o ile takowy istnieje” . Seymour przyznał jednak, że „doznali oni cierpień od hitlerowców” . Edward Linenthal wspomina „głęboką podejrzliwość” żywioną przez przedstawicieli Romów wobec Rady Muzeum, „wynikającą z oczywistych dowodów, że niektórzy członkowie Rady postrzegali obecność Romów w Muzeum w sposób, w jaki rodzina traktuje nieproszonych, kłopotliwych gości” . Po drugie, uznanie ludobójstwa wobec Romów oznaczałoby utratę wyłączności Żydów na holokaust i w konsekwencji utratę żydowskiego „kapitału moralnego” . Po trzecie zaś, gdyby hitlerowcy prześladowali tak samo Romów i Żydów, to ewidentnie podważałoby to dogmat, iż holokaust stanowił apogeum tysiącletniej nienawiści gojów do Żydów. Analogicznie, jeśli zawiść gojów wznieciła eksterminację Żydów, to czy zawiść wznieciła również eksterminację Romów? Nieżydowskie ofiary nazizmu doczekały się tylko marginalnego uznania w stałej ekspozycji Muzeum Holokaustu.I w końcu, politykę Muzeum Holokaustu kształtuje też konflikt izraelsko-palestyński. Walter Reich, zanim został dyrektorem Muzeum, napisał pean na temat kłamliwej książki Joan Peters From Time Immemorial, która utrzymuje, że przed syjonistyczną kolonizacją Palestyna była dosłownie bezludna. Pod naciskiem Departamentu Stanu Reicha zmuszono do rezygnacji, ponieważ odmówił zaproszenia do Muzeum Jasera Arafata, który jest teraz usłużnym sprzymierzeńcem Ameryki. Teolog holokaustu John Roth, któremu proponowano posadę zastępcy dyrektora Muzeum, musiał jednak zrezygnować z oferty, ponieważ w przeszłości krytykował Izrael. Odmawiając przyjęcia książki, którą wcześniej Muzeum zaaprobowało, gdyż zawierała rozdział napisany przez krytycznego wobec Izraela znanego izraelskiego historyka Benny'ego Morrisa, dyrektor Rady Muzeum Holokaustu Miles Lermań wyznał: „Nie do pomyślenia jest ustawianie tego muzeum po przeciwnej strome Izraela.” W ślad za okrutnymi atakami Izraela na Liban w 1996 r., które doprowadziły do masakry ponad stu cywili w Oana, komentator dziennika „Haaretz” , Ari Shavit, zauważył, że Izrael mógł działać bezkarnie, ponieważ „mamy Anti-Defamation League [...] Yad Yashem i Muzeum Holokaustu” .

Posłowie do wydania polskiego

W rozdziale III tej książki opisałem „podwójną grabież” , jaką zajmuje się „przedsiębiorstwo holokaust'' wobec państw europejskich oraz Żydów ocalałych z hitlerowskiego ludobójstwa. Ostatnie wydarzenia potwierdzają moją analizę. Zresztą wystarczy tylko przyjrzeć się bliżej publicznie dostępnym dokumentom, żeby się o tym przekonać. Pod koniec sierpnia 2000 r. Światowy Kongres Żydów ogłosił, że udało mu się zgromadzić 9 mld dol. przeznaczonych na odszkodowania za holokaust. Wyłudzono je w imieniu „znajdujących się w potrzebie ofiar holokaustu” , ale Światowy Kongres Żydów utrzymuje teraz, że pieniądze te należą do „całego narodu żydowskiego” (dyrektor wykonawczy Światowego Kongresu Żydów, Elan Steinberg). Tak też Światowy Kongres Żydów jest samozwańczym przedstawicielem „całego narodu żydowskiego” . Niedawno w nowojorskim hotelu Pierre odbyt się wystawny bankiet, sponsorowany przez prezesa Światowego Kongresu Żydów Edgara Bronfmana. Celebrowano na nim utworzenie „Fundacji Narodu Żydowskiego” (Foundation of Jewish People), która zajmować ma się finansowym wspieraniem organizacji żydowskich i „edukacji o holokauście” . (Jeden z żydowskich krytyków takiego „obiadu z holokaustem w tle” podał następujący scenariusz: „Ludobójstwo. Okropna grabież. Praca niewolnicza. No to zjedzmy.” ) Środki fundacji pochodzić mają z pieniędzy „pozostałych” z niewypłaconych odszkodowań za holokaust i ich wartość sięgać ma „prawdopodobnie miliardów dolarów” (Steinberg). Jakim cudem Światowy Kongres Żydów już wie, że zostaną „prawdopodobnie miliardy dolarów” , gdy nikt jeszcze nie wypłacił żadnych odszkodowań ofiarom holokaustu? Wszyscy chcieliby to wiedzieć. Zwłaszcza że nie wiadomo nawet jeszcze, ilu poszkodowanych zakwalifikuje się do otrzymania odszkodowań. A może „przedsiębiorstwo holokaust” wyłudziło pieniądze w imieniu „znajdujących się w potrzebie ofiar holokaustu” , z góry wiedząc, że „prawdopodobnie miliardy” zostaną mu w kieszeni? „Przedsiębiorstwo holokaust” użalało się, że porozumienia z Niemcami i Szwajcarią zapewniły tylko skąpe sumy na odszkodowania dla ocalałych z holokaustu. Trudno zatem zrozumieć, dlaczego te „prawdopodobne miliardy dolarów” nie mogłyby zostać wykorzystane do uzupełnienia tych odszkodowań. Jak można się było tego spodziewać, wprawiło to samych poszkodowanych –– ofiary holokaustu w rozwścieczenie. (Żadnego z nich nie zaproszono na ceremonię utworzenia fundacji.) Kto upoważnił te organizacje do decydowania, że zgromadzone w imieniu ofiar holokaustu „pozostałości” mają być wydane na ich projekty zamiast na pomoc dla wszystkich ocalałych z holokaustu, którzy muszą ponosić coraz większe wydatki na leczenie? –– napisano ze złością w biuletynie wydawanym przez ofiary holokaustu. Postawiony pod ścianą, Światowy Kongres Żydów musiał szybko ratować twarz. Steinberg zapewnił więc, że kwota 9 mld dol. to „pewne nieporozumienie” . Twierdził on też, że fundacja „nie ma gotówki ani planów podziału funduszy” oraz że celem bankietu w hotelu Pierre nie było celebrowanie przejęcia przez fundację pieniędzy przeznaczonych na odszkodowania za holokaust, lecz zebranie funduszy dla fundacji. Sędziwe ofiary holokaustu, z którymi niczego wcześniej nie skonsultowano, nie mówiąc już o zaproszeniu ich na wystawny bankiet, urządziły pikietę pod hotelem. Wśród honorowych gości w hotelu Pierre znalazł się prezydent Bili Clinton, który ze wzruszeniem przypomniał, że Stany Zjednoczone należą do czołówki „stawiających czoła okropnej przeszłości” :

„Byłem w rezerwatach rdzennych Amerykanów (tzn. amerykańskich Indian) i przyznałem, że podpisane przez nas traktaty nie były ani uczciwe, ani, w wielu wypadkach, dotrzymywane. Pojechałem do Afryki [...] i przyznałem, że Stany Zjednoczone ponoszą odpowiedzialność za handel niewolnikami. Walka o znalezienie istoty naszego człowieczeństwa to twardy orzech do zgryzienia.„

Wśród tych przykładów „twardych orzechów do zgryzienia” rzucała się jednak w oczy nieobecność odszkodowań w twardej walucie. 11 września 2000 r. opublikowano ostatecznie tekst, przygotowanego w rezultacie porozumienia ze szwajcarskimi bankami, planu podziału odszkodowań –– „Special Master's Proposed Plan of Allocation and Distribution of Settiement Proceeds” (dalej w skrócie: Plan Gribetza). Publikacja tego planu, którego przygotowanie zajęło ponad dwa lata, została czasowo dopasowana do gali urządzonej tegoż wieczora w hotelu Pierre, a nie do oczekiwań „wymierających z dnia na dzień ofiar holokaustu” . Burt Neuborne, który z ramienia „przedsiębiorstwa holokaust” był czołowym doradcą w sprawie banków szwajcarskich i „największym orędownikiem planu” („New York Times” ), wychwalał ten dokument jako „doskonale opracowany [...] staranny i precyzyjny” . No cóż, mogłoby się wydawać, że zadaje on kłam powszechnym obawom, iż żydowskie organizacje sprzeniewierzą te pieniądze.„Forward” oczywiście doniósł, że „plan podziału [...] zakłada przeznaczenie ponad 90 proc. szwajcarskich pieniędzy na bezpośrednie wypłaty poszkodowanym i ich spadkobiercom” . Twierdząc, że „Światowy Kongres Żydów nigdy nie domagał się nawet centa, nigdy nie przyjmie centa i nie dotknie się do funduszy odszkodowawczych” , Elan Steinberg żarliwie zachwalał Plan Gribetza jako „dokument nadzwyczaj przemyślany i pełen współczucia” . Że przemyślany, to nie ulega wątpliwości. Ale co do współczucia, to daleko mu do niego. W szczegółach Planu Gribetza kryje się bowiem smutna prawda, że najprawdopodobniej tylko niewielka część szwajcarskich pieniędzy zostanie bezpośrednio wypłacona ocalałym z holokaustu i ich spadkobiercom. Zanim jednak przyjrzymy się temu bliżej, warto zwrócić również uwagę, że Plan Gribetza zdecydowanie, choć zapewne nieświadomie, potwierdza, iż „przedsiębiorstwo holokaust” szantażowało Szwajcarię. Przypomnę, że w maju 1996 r. szwajcarskie banki formalnie zgodziły się na poddanie się niezależnej, szczegółowej kontroli księgowej –– „najbardziej drobiazgowej kontroli w dziejach” (sędzia Korman) –– po to, by ostatecznie uregulować wszystkie roszczenia wysuwane przez ocalałych z holokaustu i ich spadkobierców. Jednak zanim jeszcze komisja kontrolna (kierowana przez Paula Volckera) zdołała się zebrać, „przedsiębiorstwo holokaust” zaczęło nalegać na zawarcie finansowego porozumienia. Żeby uprzedzić ustalenia Komisji Volckera, posłużono się dwoma pretekstami: że, po pierwsze, komisja nie jest godna zaufania i że, po drugie, znajdujące się w potrzebie ofiary holokaustu nie mogą czekać na ustalenia komisji. Plan Gribetza obala oba te preteksty.W czerwcu 1997 r. Burt Neubome przedłożył „memorandum” usprawiedliwiające pomysł zmuszenia Szwajcarów do zawarcia porozumienia, zanim pojawią się rezultaty prac Komisji Volckera. Wbrew wszystkim dowodom i całkiem bezczelnie, Neubome zakwestionował komisję jako szwajcarską inicjatywę obliczoną na zneutralizowanie krytyki poprzez uregulowanie roszczeń w drodze „prywatnej mediacji, sponsorowanej, opłacanej i zaplanowanej przez samych oskarżonych” , czyli szwajcarskie banki. Warto zwrócić uwagę, że Neubome uznał za przemawiający na niekorzyść szwajcarskich bankierów nawet fakt, iż zgodzili się oni pokryć rachunek w wysokości 500 mln dol. za narzuconą im bezprecedensową kontrolę księgową. W sierpniu 1998 r. „przedsiębiorstwu holokaust” udało się zmusić Szwajcarów do podpisania porozumienia o wypłacie, nie podlegającej zwrotowi, kwoty 1,25 mld dol., zanim jeszcze Komisja Volckera zdążyła zakończyć pracę. Pretekstem do zawarcia takiego porozumienia było to, że Komisja Volckera nie zasługuje na zaufanie, lecz mimo to Plan Gńbetza nie szczędzi jej pochwal i podkreśla, iż ustalenia komisji oraz mechanizm uregulowania roszczeń (przez specjalny trybunał –– „Claims Resolution Tribunal” ) mają i będą miały „kluczowe znaczenie” dla procesu dystrybucji szwajcarskich pieniędzy. Fakt, iż „przedsiębiorstwo holokaust” entuzjastycznie oparło się na ustaleniach Komisji Volckera co do mechanizmu dystrybucji szwajcarskich pieniędzy, obala wysuwany przezeń główny argument o potrzebie zawarcia porozumienia z bankami, zanim komisja zakończy prace.W porozumieniu z „przedsiębiorstwem holokaust” zmuszono Szwajcarów nie tylko do wypłacenia odszkodowań za uśpione żydowskie konta z czasów holokaustu, ale także do „zwrotu zysków” , które „świadomie” czerpali z zagrabionego przez hitlerowców żydowskiego mienia i pracy niewolniczej Żydów.” Plan Gribetza obnaża bezpodstawność również tych zarzutów. Stwierdza się w nim bowiem, że istniało „bardzo niewiele, jeśli w ogóle” bezpośrednich powiązań –– a tym bardziej powiązań przynoszących bezpośrednie zyski lub dających możliwość świadomego czerpania zysków –– między Szwajcarami a zagrabionym żydowskim mieniem i pracą niewolniczą Żydów.

(...)

Plan Gribetza przyznaje, poza bardzo niewielką sumą, pieniądze wypłacone przez Szwajcarów tylko żydowskim ofiarom hitlerowskiego holokaustu. Mimo iż porozumienie ze Szwajcarią formalnie dotyczyło „każdej ofiary lub obiektu nazistowskich prześladowań” . Jednak to pozornie szerokie i „politycznie poprawne” określenie jest de facto słownym wybiegiem obliczonym na wykluczenie większości nieżydowskich ofiar. Plan w arbitralny sposób definiuje pojęcie „ofiary lub obiektu nazistowskich prześladowań” jako obejmujące tylko Żydów, Cyganów, Świadków Jehowy, homoseksualistów i inwalidów lub kaleki. Nigdy natomiast nie wyjaśniono, dlaczego wykluczono innych prześladowanych ze względów politycznych (np. komunistów lub socjalistów), bądź też etnicznych (np. Polaków lub Białorusinów). Są to, liczbowo, o wiele większe grupy ofiar. Natomiast grupy uznane w Planie Gribetza za „ofiary lub obiekty nazistowskich prześladowań” , są, oprócz Żydów, znacznie mniejsze. Praktyczny wymiar Planu Gribetza sprowadza się więc do tego, żeby niemal wszystkie pieniądze trafiły do Żydów. Dlatego obejmuje on tylko 170 tys. byłych żydowskich robotników zmuszanych do pracy niewolniczej, zaś z łącznej liczby miliona tego rodzaju nieżydowskich robotników uznaje tylko 30 tys. za godne zaliczenia do „ofiar lub obiektów nazistowskich prześladowań” . Na tej samej zasadzie Plan Gribetza przyznaje 90 mln dol. żydowskim ofiarom hitlerowskiej grabieży, ale tylko 10 mln dol. ofiarom nieżydowskim. Podział taki częściowo uzasadniony jest faktem, że analogiczne proporcje zastosowano przy podpisywaniu poprzednich porozumień odszkodowawczych. Niemniej jednak, w Planie Gribetza przyznaje się, iż nieżydowskie ofiary otrzymały w przeszłości nieproporcjonalnie mniejszą część odszkodowań. Czyż zatem Plan nie powinien wyrównać zaszłych dysproporcji, zamiast je utrwalać?

PAP, MFi /2004-11-01 20:54:00

Ofiary Holocaustu żądają 400 mln dol. od Busha

Ofiary Holocaustu oraz ich rodziny domagaj� si� od prezydenta USA George'a W. Busha odszkodowania w wysoko�ci 400 milion�w dolar�w.

Jak poda�a agencja dpa, powo�uj�c si� na adwokata Petera Wolza z Duesseldorfu, w s�dzie stanu Nowy Jork z�o�ono w miniony pi�tek zbiorowy pozew przeciwko urz�duj�cemu prezydentowi.

Skarg� z�o�y�a mi�dzynarodowa organizacja Auschwitz – Pozwy Zbiorowe (IPAS). Jej zdaniem, odziedziczony przez Busha maj�tek pochodzi cz�ciowo z zysk�w z pracy niewolniczej, uzyskanych przez dziadka urz�duj�cego prezydenta, Prescotta Busha w wyniku interes�w prowadzonych z nazistami podczas drugiej wojny �wiatowej. Jako wsp�w�a�ciciel zak�ad�w stali czerpa� korzy�ci z pracy niewolniczej w obozie zag�ady Auschwitz – twierdzi Wolz.

Reprezentowana przez Wolza organizacja wnios�a ju� trzy lata temu skarg� na rz�d USA domagaj�c si� odszkodowania dla ofiar obozu Auschwitz w wysoko�ci 40 milion�w dolar�w. Zdaniem autor�w pozwu, Stany Zjednoczone mog�y zapobiec w 1944 roku �mierci ponad 400 tysi�cy w�gierskich �yd�w, gdyby zdecydowa�y si� na zbombardowanie dr�g dojazdowych i most�w kolejowych prowadz�cych do obozu zag�ady. S�d stanowy w Waszyngtonie uzna� jednak, �e nie jest kompetentny w tej sprawie wskazuj�c na suwerenno�� pa�stwa w podejmowaniu wojskowych decyzji.

Niedziela, 10 pa�dziernika 2004

30 tysi�cy ofiar Pinocheta
PAP 19:20

Cz�onkowie rodzin „zaginionych” Chilijczyk�w protestuj� przeciw Pinochetowi
(fot. AFP)


Re�im gen. Augusto Pinocheta (1973-1990) ponosi odpowiedzialno�� za stosowanie tortur wobec blisko 30 tys. opozycjonist�w, kt�rzy przebywali w wi�zieniach po wojskowym zamachu stanu z 11 wrze�nia 1973 r. – podaje oficjalny raport, przygotowany dla prezydenta Chile Ricardo Lagosa.

Dokument, kt�ry sporz�dzi�a Krajowa Komisja ds. wi�ni�w politycznych i stosowania tortur, umo�liwi wyp�at� ustawowych odszkodowa� ofiarom tortur.

Raport Komisji rejestruje tortury stosowane w poszczeg�lnych wi�zieniach i obozach koncentracyjnych, prowincja po prowincji i miasto po mie�cie. Opisuje tak�e szczeg�owo rodzaje tortur stosowanych przez s�u�by r�nych rodzaj�w si� zbrojnych, kt�rych naczelnym dow�dc� by� Pinochet.

Akt oskar�enia, na podstawie kt�rego chilijski S�d Najwy�szy pozbawi� ostatnio Pinocheta immunitetu, obci��a go odpowiedzialno�ci� za zamordowanie na jego rozkaz b�d� za „zagini�cie” ok. 3 tys. przeciwnik�w re�imu. (ck)

Fragmenty ksi��ki Pierre de Villemaresta „�r�d�a finansowe komunizmu i nazizmu czyli w cieniu Wall Street”

WALL STREET U �R�DE� REWOLUCJI SOWIECKIEJ
W ponad sze��dziesi�t lat po roku 1917, pewni „socjali�ci” od spraw komunizmu zaprzeczali jeszcze, �e „niemieckie pieni�dze” przys�u�y si� rewolucji rosyjskiej. Gdyby przyjrze� si� bli�ej ich pochodzeniu, okazuje si�, byli to albo dawni rewolucjoni�ci, kt�rzy troch� p�niej przeszli na stron� Zachodu, w miar� jak, od Lenina do Stalina, jedna ich fala eliminowa�a drug�, albo antystalinowcy, ale w �adnym wypadku przeciwnicy komunizmu jako takiego.

Dokumenty nie do odrzucenia

„Specjali�ci” ci pomijaj� milczeniem lub zaprzeczaj� niekwestionowanym dokumentom niemieckiego MSZ-tu, kt�re dotycz� okresu lat 1915-1918, i kt�re zosta�y odkryte w 1945 przez wojska brytyjskie w Hartzu. Opublikowane w 1958 , wyklarowa�y one definitywnie opinie tych historyk�w, kt�rzy zechcieli si� z nimi dobrze zapozna�. A przecie� te dokumenty nie s� jedynymi �wiadectwami, �e nazizm i bolszewizm by�y ze sob� powi�zane nie tylko filozoficznie i politycznie, ale r�wnie� finansowo. Zrodzone z wywy�szania ideologii pochodzenia niemieckiego (nie trzeba nigdy zapomina�, �e Hegel by� mistrzem dla my�li Marksa i Engelsa), z tej samej woli ustanowienia Anty-Ko�cio�a, z tego samego mesjanizmu, ci jakby bli�niaczy bracia mogli si� tylko po��czy�. I zrozumie�! Hannah Arendt tak podsumowa�a ich wsp�lne punkty socjologiczne: „Ich totalitaryzm nie tylko chcia� eksterminowa� wszelkie odst�pstwo, lecz wpoi� now� moralno�� i now� wiar� (...), nie tylko kontrolowa� �ycie polityczne i ekonomiczne, lecz r�wnie� �rodki przekazu, nauczanie i my�l, metodami, kt�re zapewniaj�, �e system b�dzie w ka�dym punkcie zrealizowany.” Despoci panowali w historii w imi� prawa podboju i przywilej�w spo�ecznych, tradycyjnie uznawanych lub znoszonych. Ci, dwudziestowieczni, w imi� ideologii, kt�ra uwa�a si� za religi�. Tak oto od pa�stwa autorytarnego, kt�re ogranicza�o pewne wolno�ci gwarantuj�c inne, nast�pi�o przej�cie do pa�stwa totalitarnego, kt�re usuwa je wszystkie gruntownie i ca�kowicie. Lecz podczas gdy imperium rosyjskie przechodzi w r�ce komunistycznych nepot�w, gdy imperium niemieckie wpada z socjalizmu w narodowy socjalizm, gdy imperia brytyjskie i francuskie staj� stopniowo w obliczu oskar�enia, i gdy Stany Zjednoczone wdzieraj� si� na scen� polityczn�, mi�dzynarodowe si�y finansowe stawiaj� sobie za cel o�ywienie i ochron� swych interes�w i wywo�uj� od pocz�tku lat 1900 przewr�t, kt�rego jednym tylko z widocznych aspekt�w staje si� pierwsza wojna �wiatowa.

Imperium Rockefellera i imperium Morgana

Historyk ameryka�ski Antony C. Sutton, kt�rego dzie�a uchodz� za autorytet, ustala� od 1974 t�o, na kt�rym pojawi�y si� kolejno: rewolucja 1917, Brze�� i Rapallo. Przypomina on, �e ju� w latach 1900-1914 wysuwaj� si� naprz�d w Ameryce i na �wiecie (nawet je�li si� jeszcze kamufluj�) dwie mi�dzynarodowe pot�gi finansowe: Rockefeller�w i grupy Morgana. Pierwsi, poczynaj�c od swego imperium naftowego, przej�li kontrol� rynk�w miedzi, stali, tytoniu, setek wielkich i �rednich przedsi�biorstw publicznych i prywatnych (czasem powi�zanych z grup� Morgana) oraz centr�w bankowych, w szczeg�lno�ci „National City Bank” i „U.S.Trust Company” . „Equitable Life and Mutual” w Nowym Jorku, jedno z najwi�kszych przedsi�biorstw ubezpieczeniowych na �wiecie, by�o r�wnie� od nich zale�ne. Morganowie, ze swej strony, razem z Rockefellerami rz�dz� stal�, za� sami przemys�em stoczniowym, przewozami czarterowymi, elektryczno�ci�, kauczukiem i kolejami, jak r�wnie� centrami bankowymi i firmami ubezpieczeniowymi. Klejnotami ich fortuny s�: „Genera� Electric” (nazwa do zapami�tania w tej ksi��ce) oraz „Guaranty Trust Company” . Wsp�lne lub rywalizuj�ce ze sob� interesy Rockefeller�w i Morgan�w to spotykaj� si�, to si� ze sob� zderzaj�, w zale�no�ci od miejsc i okoliczno�ci. W ich imperiach spotykamy, r�wnie dobrze, starego Harrimana (kt�rego syn Averell b�dzie odgrywa� znaczn� rol� przy Roosevelcie w okresie mi�dzywojennym), co najpot�niejsze firmy adwokackie businessu, jak na przyk�ad „Sullivan and Cromwell” , sk�d wy�oni� si� bracia Dulles, w 1919 aktywni w kuluarach b�d�cego w�wczas w trakcie przygotowa� Traktatu Wersalskiego. A tak�e Clarence Dillon, ze stoj�cymi za nim firmami:„Good year” (opony), „Dodge” i „Chrysler” . (Od 1961 do 1965 jego syn b�dzie sekretarzem skarbu.) Dillon i Morgan trzymaj� sznurki po�yczek i zakup�w francuskich, pocz�wszy od 1915. Pierwszy z nich jest od 1917 cz�onkiem Biura Przemys�u w okresie Wojny. Wszyscy oni nie przestaj�, z tej samej zreszt� racji co Rockefeller, ingerowa� w sprawy polityki mi�dzynarodowej b�d� sami, b�d� ich firmy, b�d� poprzez swych przyjaci� czy wsp�lnik�w z City, Pary�a, Berlina czy z Rosji, za� ludzie, kt�rych narzucaj�, infiltruj� rz�dy tych innych stolic.

(...)

Dlaczego wspomaga si� socjalizm

Wed�ug nich zmiana jest konieczno�ci�. Epoka monarchii, imperi�w i nacjonalizmu musi ust�pi� epoce technicznego mondializmu. Jako odrost liberalnego lub fabianistycznego protestantyzmu, socjalizm pa�stwowy by� ich marzeniem, a ju� co najmniej pa�stwowy kapitalizm. Wystarczy, �e ich interesy schodz� si� z interesami rz�d�w rewolucyjnych, aby narodzi�o si� „braterstwo” . „Pomo�e si�” wi�c socjalizmowi, w miar� jak �w b�dzie zwalcza� �wiat anachroniczny i dawa� okazj� do owocnych interes�w. Z utopistami, najcz�ciej samoukami, kt�rzy wpadaj� w t� pu�apk�, mieszaj� si� wywrotowcy, kt�rzy szybko spostrzegaj�, jak tu rozgrywa� sw� gr� – rewolucj�, kt�ra nieuchronnie niweczy wszelk� ewolucj�. Sutton cytuje w zwi�zku z tym s�owa magnata naftowego E.H.Doheny'ego do finansisty prasowego Barrona, w lutym 1919 roku. Kto� przytomny na Wall Street wreszcie przestraszy� si�. Doheny precyzuje, �e od paru lat „wi�kszo�� profesor�w na uniwersytetach ameryka�skich naucza swoich uczni�w bolszewizmu i komunizmu. To oni w 1914 za�o�yli Komitet Pokoju w 52 college'ach; rektor Harvardu, Eliot, naucza bolszewizmu; Williamowi Boyce Thompsonowi, dyrektorowi Federalnego Banku Rezerw, uda�o si� w to wci�gn�� Thomasa Lamonta od Morgana (...) Vanderlip jest bolszewikiem, jak r�wnie� Charles R.Crane (...)” . Nie zapominajmy tych nazwisk ani daty spotkania – 1 lutego 1919. Oczywi�cie Doheny nie chcia� powiedzie�, �e ci ludzie s� bolszewickimi agentami. Dorzuca on: „oni nawet nie wiedz�, o czym m�wi�” . Koniec ko�c�w wierzyli, �e b�d� mieli korzy�� z nowej Rosji, schlebiaj�cej ich marzeniom, poniewa� to oni u�atwi� jej narodziny. Na przyk�ad Jacob H. Schiff, jeden z dyrektor�w „Kuhn, Loeb and Company” , przeznaczy w imieniu tej jednej firmy 20 milion�w dolar�w dla r�nych rosyjskich nurt�w rewolucyjnych, od 1905 do 1922. Wraz z dwoma tuzinami s�awnych finansist�w, w�r�d nich Rothschildem i tymi, kt�rych nazwiska ju� przytoczyli�my, zechce on kontrolowa� rozw�j Rosji na drodze od epoki carskiej do szybkiego uprzemys�owienia. I dok�adnie tak samo rozw�j Niemiec.

(...)
We wrze�niu 1914 „Kuhn, Loeb and Company” zbiera dla skarbu niemieckiego 400 tysi�cy dolar�w, podczas gdy 25 milion�w marek jest r�wnolegle przekazane na kredyt ich udzia�owca w Hamburgu, Maxa M.Warburga. Ten ostatni, jak wykazuje Sutton, finansuje wojn� przeciw Francji, ale stworzy, wraz z przemys�owcem niemieckim Stinnesem, wydawnictwo rozpowszechniaj�ce w �rodowisku emigracji rosyjskiej i w Rosji drukowane po rosyjsku wywrotowe pamflety i broszury antycarskie. Sp�ka, o kt�rej mowa, za�o�ona 12 sierpnia 1916 pod nazw� „Russian-American Publication Society” , mie�ci�a si� przy 44 Whitehall Street w Nowym Jorku. Podw�jna gra Warburg�w jest �atwa. Max, zainstalowany w Hamburgu, ma w Berlinie brata, radc� Kaisera (kt�ry w 1912 odznaczy� go jako szefa tajnej policji). Drugi brat, Paul Moritz Warburg, wyemigrowa� do Stan�w Zjednoczonych w roku 1902 i wszed� do sp�ki „Kuhn, Loeb and Company” , kt�ra od 1911 inspirowa�a stworzenie za Atlantykiem scentralizowanego systemu bankowego, istniej�cego do dzisiaj. Tak narodzi� si� „Federal Reserve System” , kt�rego jednym z administrator�w, od 1914, byt Paul. Inna ga��� Warburg�w zainstalowa�a si� w Anglii. Z niej wywodzi si� James P. Warburg, kt�ry, zwi�zany podczas wojny z Rooseveltami i pu�kownikiem House, b�dzie jedn� z wyroczni Franklina Delano, gdy �w zostanie gubernatorem Nowego Jorku, a nast�pnie prezydentem Stan�w Zjednoczonych. Filozofi� rodzinn� J.P.Warburg zdefiniuje publicznie w 1932 roku: „Powinni�my pobudza� gospodark� planow� i socjalistyczn�, a nast�pnie w��czy� j� w jeden socjalistyczny system o wymiarze �wiatowym.” Jeden z produkt�w domu wydawniczego, stworzonego przez Stinnesa i Warburga dla prowadzenia agitacji antycarskiej rozpocz�tej w 1916, nosi tytu�: „Prawda o Rosji i bolszewikach” . Jest to pamflet gloryfikuj�cy Lenina. Wydano go na pocz�tku 1918, a sygnowany jest przez kogo? Ni mniej, ni wi�cej, tylko przez Williama Boyce Thompsona, od 1914 dyrektora „Federal Reserve System” , owego og�u bank�w rz�dowych, kt�rego instygatorem by� Paul Moritz Warburg.

Thompson wp�aca osobi�cie milion dolar�w dla bolszewik�w

Antony Sutton zauwa�a ironicznie, �e dyplomata George Kennan, kt�ry rozpoczyna� sw� karier� w Rosji i krajach ba�tyckich w 1927 po okresie pr�bnym w Hamburgu, pomija milczeniem te fakty, zw�aszcza rol� „Guaranty Trust” Morgana i rol� Thompsona w pomocy rewolucji. Niestety, jego g��wne dzie�a, mi�dzy innymi „Russia leaves war” (Rosja opuszcza wojn�), wydane w 1967, s�u�� za podstaw� takim analitykom jak wspominany ju� Andre Fontaine, jeden z g��wnych komentator�w dziennika „Le Monde” . Podtrzymuj� one fikcj� opozycji mi�dzy Wali Street i bolszewikami. Thompson jest wzmiankowany jedynie przez Kennana jako ten, kt�ry w jesieni 1917 mia� opu�ci� ziemi� rosyjsk� po przyprowadzeniu misji ameryka�skiego Czerwonego Krzy�a, zorganizowanej ze swej inicjatywy. Sutton udowadnia, na podstawie dokumentu departamentu stanu, �e w rzeczywisto�ci Thompson opu�ci� Petersburg dopiero 4 grudnia 1917 roku, a wi�c po Rewolucji Pa�dziernikowej. I po przetelegrafowaniu Thomasowi W. Lamont, jednemu z dyrektor�w Morgana, kt�ry w tym momencie znajdowa� si� w Pary�u przy Housie, owej szarej eminencji Wilsona, kilku ze swoich punkt�w widzenia na temat sytuacji. Przetelegrafowa� r�wnie� rozkazy dotycz�ce jego „wk�adu osobistego” w rewolucj� bolszewick�, kt�rych �lad znajdujemy w „Washington Post” z 2 lutego 1918: „W.B.Thompson, ofiarodawca Czerwonego Krzy�a, kt�ry przebywa� w Petersburgu od lipca do listopada 1917, wp�aci� osobi�cie milion dolar�w bolszewikom, aby pom�c im w rozpowszechnianiu ich doktryny w Niemczech i w Austrii.”

(...)

Jak by�y finansowane siatki bolszewickie

Nie sko�czyli�my ze 120 Broadway, je�eli chodzi szerokie zwi�zki kapitalizmu z komunizmem. To w�a�nie tam, na trzydziestym czwartym pi�trze, mie�ci si� „Bankers Club” – klub bankier�w. Dok�adnie pod nim – firma Johna MacGregor Granta, dziecko „Morgan Guaranty Trust” i „Nya Bank” ze Sztokholmu. Grant by� w Stanach Zjednoczonych pe�nomocnikiem Dymitra Rubensteina, dyrektora „Banku Francusko Rosyjskiego” w Petersburgu i osobistego przyjaciela Rasputina. W 1917 by� on wys�annikiem „Banku Rosyjsko-Azjatyckiego” z Petersburga, za� jego „czu�kiem” pani Sumenson, krewna pewnego Haneckiego, zwanego Ganeckim, naprawd� nazywaj�cego Jakub Furstenberg, wa�nego agenta bolszewickiego. Grant dzia�a w powi�zaniu z Olofem Aschbergiem („Nya Bank” ) i Rubensteinem, kt�ry instaluje si� w Sztokholmie w roku 1916. Dwaj ostatni przeprowadzaj� r�ne operacje z jednym z bankier�w rosyjskich, o przekonaniach bolszewickich, Abramem Giwatowco, kt�ry jest kuzynem Leona Trockiego a zi�ciem Kamieniewa. Wkr�tce potem oka�e si� – lecz kto o tym jeszcze pami�ta? – dzi�ki pu�kownikowi B.V.Nikitinowi, szefowi kontrwywiadu rz�du Kiere�skiego, kt�ry uszed� nast�pnie na Zach�d wraz z r�nymi dokumentami, w�r�d nich 29. tajnymi lub kodowanymi telegramami, przechwyconymi w swoim czasie, �e „Bank Rosyjsko-Azjatycki” Granta s�u�y� wraz z „Nya Bank” do przekazywania funduszy siatkom bolszewickim. Z niejakim Parvusem-Gelfondem jako dysponentem i jego zast�pc� Furstenberg-Haneckim- -Ganeckim. Os�ania�y t� dzia�alno�� rzekome dostawy nieszkodliwych towar�w, takich jak o��wki. Historyk angielski Michell Futrell przeprowadzi� �cis�e dochodzenie na temat tego wszystkiego. Borys Suwarin dumnie to zignorowa�, gdy w roku 1978, w czasopi�mie francuskim „Est et Ouest” , jeszcze raz „zakontestowa�” So��enicyna i tych autor�w, kt�rzy o�mielaj� si� pisa�, �e jego przyjaciel Lenin korzysta� z jakich� niemieckich pieni�dzy. Suwarin uwa�a, �e �atwo mo�e z tego wybrn��: Lenin nigdy „nie dostawa� czegokolwiek do kieszeni; �y� sobie n�dznie w Szwajcarii; bolszewicy, uchod�cy w Szwecji r�wnie�” . Ot�, nikt nigdy nie napisa� – ja sam w 1969 nie wi�cej ni� inni – �e Lenin „inkasowa�” osobi�cie miliony dolar�w czy rubli, rozdzielanych dla jego grupy i grup rywalizuj�cych, ze �r�de� niemieckich lub ameryka�skich. Siatki bolszewickie w Rosji czy gdzie indziej nie �y�y z powietrza, ca�kiem po prostu. Ale i sam Lenin „zainkasowat” po Szwajcarii niema�o poka�nych sum, kt�rych ��da�. Powr�cimy do tego tematu na stronach nast�pnych.

Przysz�y ambasador Lenina urz�dowa� przy 120 Broadway

To, co trzeba jeszcze wiedzie� przed opuszczeniem Broadwayu to fakt, �e w 1917 ma tam r�wnie� swoj� siedzib� firma „Weinberg and Posner” , kt�rej wiceprezes nazywa si� Ludwig Martens. Nowy „zbieg okoliczno�ci” : od chwili, gdy Waszyngton zezwoli� w 1918 na otwarcie „Biura Sowieckiego” w Nowym Jorku, w�a�nie Martensa desygnowa� Lenin na jego szefa, mimo �e by� on Niemcem. W 1920 „Biuro” to liczy�o sobie dwudziestu dw�ch Rosjan, o�miu obywateli ameryka�skich, jednego Anglika i jednego Litwina oraz departamenty: handlu, informacji, nauczania, statystyk etc.W zespole tym, kt�rego kurtyna os�ania�a siatk� szpiegowsk�, p�niej zdemaskowan�, obdarzon� wsparciem i wsp�udzia�em po�wiadczonym przez korespondencj� z osobisto�ciami, w�r�d kt�rych wcale nie najmniejsz� by� Feliks Frankfurter, figurowa� John Reed. Ot� Reed, wsp�pracownik organu komunistycznego „Masses” , by� w tym samym czasie wsp�pracownikiem „Metropolitan” , magazynu grupy Morgana. Podw�jna, bardzo praktyczna funkcja cz�owieka, kt�ry nie by� jedynym tego rodzaju. Pozwoli to na interwencj� licznych magnat�w z Wall Street spiesz�cych na ratunek Reedowi i innym, gdy ci b�d� oskar�ani o robot� wywrotow� i szpiegostwo. Obraz „pokojowego wsp�istnienia” malowano od roku 1917. O „niemieckich pieni�dzach” b�dzie si� m�wi� czasem w ksi��kach historycznych, ale o tym nigdy. Powiemy, dlaczego.
(...)

WALL STREET NA POMOC GOSPODARCE SOWIECKIEJ

W jakim stanie ekonomicznym znajdowa�a si� Rosja od lata 1918 do lata 1920, to znaczy w okresie, kt�ry pozwoli� komunistom zainstalowa� si�, a potem umocni� sw� w�adz�? Dlaczego NEP, skoro „naukowy socjalizm” powinien wszystko rozwi�za� dla szcz�cia mas? Liczne prace m�wi� o kraju zniszczonym przez wojn�, a p�niej przez wojn� domow�; o ogromnym wysi�ku odbudowy i jednocze�nie uprzemys�owienia, przedstawianym jako prawie niemo�liwy z powodu „blokady ekonomicznej” i „interwencjonizmu imperialist�w” . Wszystko to fa�sz, gdy� nie tylko najpowa�niejsze firmy z Wall Street, ale i socjalistyczne Niemcy weimarskie, kt�re r�wnie� nazywano zniszczonymi, spustoszonymi, s�abymi, spiesz� do wezg�owia komunizmu zdychaj�cego ekonomicznie i podzielonego moralnie, jak o tym �wiadczy� bunt w Kronsztadzie [1].

[1] Aby nie przed�u�a� tego rozdzia�u, podajemy w aneksie na jego ko�cu tabel� podsumowuj�c� kontrakty zachodnie i ameryka�skie z ZSRR, od 1920 do 1945. Zosta�a ona opracowana dzi�ki tysi�cowi stron dokumentacji dostarczonej mi przez A.C.Suttona, stworzonej przez lata jego poszukiwa� w archiwach ameryka�skich, niemieckich, angielskich, sowieckich i innych.
(...)

Pierwsze transakcje na korzy�� Wali Street

Wbrew legendzie, Rosja 1917 roku nie by�a bynajmniej krajem zacofanym z powodu caratu ani te� zrujnowanym przez wojn� i wojn� domow�. Badania Suttona dowodz�, �e wiele setek �rednich i wielkich przedsi�biorstw przemys�owych funkcjonowa�o wok� Moskwy, Petersburga, Ni�nego Nowogrodu, Rybi�ska, Samary, Omska. W Donbasie, na Uralu, na Dalekim Wschodzie rozpoczyna�a si� prosperity, wraz ze wzrostem rocznym zatrudnienia si�gaj�cym 8,9%. Istnia�y samoloty i samochody zaprojektowane w Rosji, za� zaawansowana technologia pojawi�a si� w dziedzinie chemii przemys�owej, kolejnictwa i port�w morskich. Rewolucja zablokowa�a wszystko. Tylko pomi�dzy marcem i lipcem 1917 zamkni�to 568 fabryk, co spowodowa�o bezrobocie 104 tysi�cy os�b. Od metalurgii fala rozci�gn�a si� na przemys� tekstylny, �ywno�ciowy i naftowy, poniewa� trzeba by�o sabotowa� przemys� wojenny. W nast�pnym okresie kadry fachowc�w zacz�y uchodzi� za granic�. Zabrak�o wykwalifikowanej si�y roboczej. Tote� w przededniu 1920 gospodarka nie osi�ga wi�cej ni� jedn� trzeci�, jedn� czwart�, a czasem mniej ni� jedn� dziesi�t� swej aktywno�ci z pocz�tku 1917. Struktury s� nienaruszone – opr�cz pewnych linii kolejowych – ale kadry znikn�y albo s� niekompetentne, bezsilne. Tak jest a� do momentu, gdy g��d i ruina w 1921 spowoduj� apel o pomoc zagranicznego kapita�u, tym razem nie indywidualn�, ale og�ln�, o jego maszyny, o jego specjalist�w. Od maja do pa�dziernika 1919 dziewi�� firm ameryka�skich przeprowadza powa�ne transakcje na dostawy zaopatrzenia wojskowego, �ywno�ci, odzie�y, but�w itp. Poczynaj�c od firmy „Weinberg and Posner” przy 120 Broadway, kt�rej wiceprezes Ludwig Martens jest p�urz�dowym ambasadorem Lenina. Jego kontrakty na 3 miliony dolar�w pozostaj� jednak daleko w tyle za 10. milionami dolar�w w postaci �ywno�ci i konserw, sprzedanych przez „Morris and Company” z Chicago; na dobrym mimo wszystko miejscu po�r�d 40 milion�w dolar�w, na kt�r� to sum� przeprowadzono transakcje z Sowietami zaledwie w ci�gu dziesi�ciu miesi�cy. „Morgan Guaranty Trust” i „Kuhn, Loeb and Company” po�rednicz� w zap�atach poprzez przelew z�ota, to jest od 7 do 10 milion�w dolar�w w z�otych carskich rublach. Ale pojawiaj� si� trudno�ci. Transakcji raz po raz trzeba dokonywa� „dyskretnie” , poniewa� liczne afery szpiegowskie wykryte przez FBI i poddane �ledztwu komisji parlamentarnej �ci�gaj� podejrzenia na interesy prowadzone z bolszewikami, przede wszystkim mi�dzy 1924 i 1928, podczas prezydentury Calvina Coolidge'a. W�wczas dyrektorzy „Federal System” dochodz� do porozumienia z sekretarzem skarbu i z Herbertem Hooverem, sekretarzem handlu, na temat „unikni�cia dezorganizacji obrot�w handlowych” . Z chwil� gdy z�oto „sowieckie” przesta�o by� „przyjmowane” , jako gwarancja zacznie s�u�y� platyna. –– „g�rnicy” z Wall Street i z angielskiego City zajm� si� tym na miejscu.

Kapitali�ci i Sowieci zjednoczeni w „RusKomBank”

Z innej strony, pewna owocna i dyskretna kombinacja nabra�a kszta�tu w jesieni 1922, po spotkaniach mi�dzy Olofem Aschbergiem i jednym z dyrektor�w niemieckiego banku pa�stwowego Emilem Wittenbergiem, a nast�pnie mi�dzy tymi dwoma i Maxem Mayem, dyrektorem „Morgan Guaranty Trust” . W my�l sugestii pa�stwowego banku ZSSR zostaje za�o�ony „RusKomBank” , w kt�rym najpowa�niejsze udzia�y ma Bank Anglii. Dawni carscy bankierzy, uchod�cy za granic�, znajduj� si� tam, bez zbytniego zak�opotania wobec swoich sowieckich koleg�w, pod dyrekcj� Olofa Aschberga. Max May we�mie w swe r�ce synchronizacj� mi�dzynarodow�, robi�c jednocze�nie „perskie oko” w stron� braci Warburg. Ca�y ten �wiatek od tej pory doskonale si� rozumie, oddalony od agitacji „proletariuszy” czy „faszyst�w” , kt�rzy stanowczo nie rozumiej� nic z historii.

63 miliardy dolar�w zainwestowane w ZSSR

Przypomnijmy, �e ju� w formie dar�w czysto humanitarnych, szczeg�lnie w produktach �ywno�ciowych, lekarstwach i pomocy spo�ecznej, Stany Zjednoczone da�y akurat tyle, aby z�agodzi� konsekwencje rewolucji. Sowiecka Wielka Encyklopedia wydana w 1928 przyznawa�a jeszcze, w ocenzurowanym p�niej passusie, �e dzi�ki pomocy ARA (Ameryka�skiej Organizacji Pomocy) zosta�o rozdzielonych prawie dwa miliardy racji �ywno�ciowych, z kt�rych skorzysta�o blisko 10 milion�w os�b w ci�gu prawie dw�ch lat. R�wnocze�nie w ci�gu kilku lat, legalnie b�d� nielegalnie – bowiem firmy obchodzi�y przepisy ameryka�skie – zainwestowano w ZSSR ponad 63 miliardy dolar�w, w formach, o kt�rych b�dzie mowa dalej. Gospodarka sowiecka mog�a by� zreorganizowana, mog�a ponownie ruszy� z miejsca, mog�a pozwoli� sobie na pierwsz� „pi�ciolatk�” tylko dlatego, �e ten pierwszy plan, uwa�any za rozpocz�ty w 1929, zosta� puszczony w ruch przy decyduj�cym udziale dw�ch grup konkuruj�cych ze sob� protektor�w: firm ameryka�skich i bank�w socjalistycznych Niemiec weimarskich. I tak b�dzie a� do roku 1934.

Stalin: „Dwie trzecie naszego podstawowego przemys�u zawdzi�czamy pomocy ameryka�skiej ”

Arcybogaty Averell Harriman, doradca Roosevelta i przez d�ugi czas ambasador w ZSSR, donosi� osobi�cie w czerwcu 1944, po spotkaniu z dyktatorem Kremla, �e w przyst�pie szczero�ci Stalin przyzna�, i�: „dwie trzecie naszego podstawowego przemys�u zawdzi�czamy waszej pomocy i waszej obecno�ci technicznej” . Wypowiedzi tego rodzaju, na pewnym poziomie stosunk�w mi�dzynarodowych, zatrzymuje si� mi�dzy sob�. Je�eli Harriman je powtarza w 1944, to dla udowodnienia, �e „Wuj Sam” to uczciwy cz�owiek, uznaj�cy, i� ZSSR ewoluowa� i �e mamy wszelki interes w tym, aby kontynuowa� porozumienie i wsp�prac�. Cytuj�c te s�owa w 1972, przed kierownictwem partii republika�skiej, Antony Sutton dorzuci� t� oto prawd�: „Stalin m�g� by� uzupe�ni�: pozosta�a jedna trzecia tego podstawowego przemys�u zosta�a zbudowana przez firmy niemieckie, francuskie, angielskie i w�oskie.„Od 1920 do 1945 prawie 1000 firm zagranicznych rzeczywi�cie bezpo�rednio przyczyni�o si� do zbudowania lub wzmocnienia gospodarki ZSSR; spo�r�d nich oko�o jedna trzecia w spos�b nieprzerwany. W latach 1920-1930, na 322. wymienione przez Suttona umowy (wraz z obecno�ci� w ZSSR tysi�cy technik�w z zainteresowanych kraj�w), na czo�o wychodz� Stany Zjednoczone ze 114. kontraktami, Niemcy weimarskie z 94. i Wielka Brytania z 34. Nast�pnie Japonia, Francja itd. Kontrakty te by�y trojakiego typu: koncesje pozostaj�ce ca�kowicie pod kierownictwem i administracj� zagraniczn�, przedsi�biorstwa mieszane, z wsp�kierownictwem rosyjskim, wreszcie pomoc techniczna, doradcy, patenty, dwustronne sta�e itd. Na 315 kontrakt�w w okresie od 1930 do 1945, odnajdujemy 143 razy firmy ameryka�skie, 32 razy firmy niemieckie (do 1934, po 1939 – zob. rozdzia� nast�pny), 11 razy brytyjskie, 9 razy zar�wno francuskie, jak w�oskie. To wszystko, nie licz�c pomocy anglo-ameryka�skiej pocz�wszy od 1941, dla wsparcia sowieckiego wysi�ku wojennego przeciw Niemcom.

200 ameryka�skich grup bankierskich finansuje ZSSR

Podane powy�ej liczby s� tylko pewn� wskaz�wk�. Ca�kiem inn� spraw� jest zbadanie, do jakiego stopnia ta pomoc zagraniczna utrzymywa�a, rozwija�a i wzmacnia�a te co najmniej „dwie trzecie” potencja�u przemys�owego ZSSR. Ju� w 1932 raport Departamentu Stanu USA sygnalizuje, �e wszystko, co dotyczy organizacji, wyposa�enia i produkcji g��wnych ga��zi przemys�u wojskowego ZSSR, pochodzi z plan�w, wykonania i porad ameryka�skich. Mi�dzy innymi jedna z najwa�niejszych stalowni znajduj�ca si� w pobli�u Moskwy, kt�ra w tamtym okresie zatrudnia�a 17 tysi�cy pracownik�w. W owym czasie ponad 200 grup bankierskich finansowa�o ju� ZSSR na kr�tkie lub d�ugie terminy (wbrew zakazowi Departamentu Stanu). Ju� w 1925 „International Harvester” – kt�rej wraz z siedmioma innymi firmami Lenin wyra�a� podzi�kowania za poprzednie wsparcie i kt�ra nie zosta�a upa�stwowiona – wyp�aci�a Sowietom zaliczk� w wysoko�ci 2 milion�w 500 tysi�cy dolar�w. Ale „Chase National” zrobi�a du�o wi�cej, daj�c 30 milion�w. „Equitable Trust” (kt�ry od Rockefellera przeszed� w r�ce Morgana) zakupywa� w Boliwii cyn� dla potrzeb ZSSR. Zarazem wzros�a powa�nie liczba kontrakt�w pomocy technicznej, z kt�rych Amerykanie odnosz� korzy�ci, tylko w samym roku 1929 z 15 do 40.

Najwi�ksza huta na �wiecie i fabryki Stalingradu

Tak oto 90% elektryfikacji i �rodk�w komunikacji radiowej zosta�o zrealizowane przez ameryka�sk� „RCA” (kt�ra w 1935 odnowi umowy z 1926, aby doko�czy� sw� prac�, a nast�pnie przed�u�y w 1939 te z 1935) oraz przez „Genera� Electric” . Odnajdujemy nawet w latach dwudziestych ameryka�skiego dyrektora na czele sowieckiego przedsi�biorstwa „Elektroeksploatsja” . „Genera� Electric” zbudowa� wa�n� elektrowni� w Charkowie i wszystkie urz�dzenia elektryczne na Uralu. Wi�cej nawet – „Albert Kahn Inc.” z Detroit, z w�asn� ekip� architekt�w i in�ynier�w, przedsi�wzi�� w ZSSR, w ramach „Gosplanu” , czyli sowieckiego planu gospodarczego, rozw�j przemys�u lekkiego i ci�szego, wraz z obecno�ci� na miejscu naczelnego in�yniera, kt�ry mia� sw� siedzib� w Pa�stwowym Komitecie Budownictwa, i kilkuset ameryka�skich specjalist�w dla koordynowania prac zainicjowanych przez „Forda” , „Genera� Mo-tors” , „Packard” i inne firmy. Najwi�ksza huta na �wiecie, w Magnitogorsku, zosta�a zbudowana przez „McKee Corporation” , na wz�r huty w Gary w stanie Indiana. Przedsi�biorstwa w mie�cie, kt�re nazywa�o si� w�wczas Stalingrad, by�y budowane, pocz�wszy od 1929, przez 80 firm ameryka�skich, pod kierownictwem F.C.Chase'a, R.Smitha i Otto Kahna, przy obecno�ci na miejscu 570 Amerykan�w i 50 Niemc�w. To stamt�d wychodzi�y od tamtej chwili traktory („Caterpillar” ), samochody i ci�ar�wki („Ford” ), jak r�wnie� czo�gi T-34 i inne pojazdy opancerzone u�ywane w 1939 przez armie sowieckie rzucone przeciw Polsce, krajom ba�tyckim i Finlandii. „Ford” , a w �lad za nim „General Motors” i „Studebacker” rozpocz�y sw� dzia�alno�� w 1925, daj�c kredyty w wysoko�ci 30 milion�w dolar�w dla Ni�nego Nowogrodu, przemianowanego nast�pnie na G�rki, sprzedawszy ju� wcze�niej do ZSSR 20 tysi�cy traktor�w,

Inni kapitali�ci, kt�rzy stworzyli komunistyczny przemys�
W 1932 i 1933 wy��cznie produkcja „Forda” w ZSSR wynosi�a 80% wszystkich traktor�w, ci�ar�wek i samochod�w osobowych b�d�cych w u�yciu w tym kraju. Jej za�amanie si� w latach 1937-1938 by�o konsekwencj� trzech fakt�w: po pierwsze – ameryka�scy nadzorcy wr�cili w mi�dzyczasie do siebie, po drugie – czystki zdziesi�tkowa�y wy�sze kadry sowieckie, kt�re zosta�y zast�pione przez niekompetentnych enkawudzist�w, po trzecie – nie by�y rozwijane serwisy naprawcze. Tak samo by�o z rozwojem przemys�u naftowego. W 1900 carska Rosja produkowa�a wi�cej ropy ni� Stany Zjednoczone. W 1915, w samym tylko Baku �y�o z przemys�u naftowego 40 tysi�cy robotnik�w. W 1920 wszystko zosta�o zablokowane. Ale oto pojawia si� „Barnsdall Corporation” (finansowana przez „Blair Company” z Nowego Jorku) oraz „Lucey Products” , „Metro-Vickers” , „Schlumberger” (Francja), i specjali�ci niemieccy. Za sze�� lat ZSSR zacznie eksportowa�. Ju� w latach 1928-1929 eksportowano 20% produkcji. Poza tym, dzi�ki „Delaware” , „Ingersol Rand” , „Lummus Corporation” , „Universal Oil” , „Kellog Company” , „Alco Products” i innym firmom oraz finansowaniu przez „Dillom Read and Company” , Moskwa dysponowa�a ultranowoczesnymi rafineriami, szczeg�lnie do produkcji benzyny lotniczej. Oto Amerykanin Serge Nemetz nadzoruje budow� supertajnych fabryk, we wsp�pracy z szefami GPU. Za� Zara Witkin, kt�ry pracowa� dla Bernarda Barucha, zostaje obarczony przez Stalina zadaniem do�cigni�cia w planie pi�cioletnim 1934-1939 op�nie� planu poprzedniego. To wyliczanie mo�na by ci�gn�� na wielu stronach. Wystarczy ono, by rzuci� �wiat�o na wielki fragment historii. Ujawnijmy mimochodem, �e wi�kszo�� bank�w i firm, wsp�udzia�owc�w w ZSSR od 1919 do 1945, znalaz�o si�, czasem pod zmienionymi nazwami, w �onie Komisji Tr�jstronnej. Komisji wymy�lonej w latach 1971-1973 przez grup� Rockefellera dla zorganizowania „wielkiej ca�o�ci” polityczno-gospodarczej obejmuj�cej Stany Zjednoczone, Europ� i Japoni�. Ca�o�ci, kt�rej celem by�o rozmawia� jednym g�osem z ZSSR i Chinami; b�d�cej zapowiedzi� Nowego Porz�dku �wiatowego.

(...)

MONDIALISTYCZNI „OJCOWIE CHRZESTNI” NAZIZMU

Historia oficjalna padaje, �e od swego zarania nazizm zawdzi�cza� �rodki finansowe pomocy, wkr�tce potem nieograniczonej, wielkiego przemys�u niemieckiego. Autorzy podaj� ch�tnie nazwiska Fritza Thyssena, Augusta Borsiga, Emila Kirdorfa, Alberta Voeglera, firm� Conti (kauczuk), dynasti� Krupp von Bohlen, Friedricha Flicka (Genera� Electric), Georga von Schnitzlera (IG Farben), bankiera Kurta von Schroedera. Wyliczenie tyle� dok�adne, co niekompletne, i doskona�y poz�r, z przeznaczeniem dla szerokiej publiczno�ci, aby zatuszowa� odpowiedzialno��, kt�ra nie by�a wy��cznie niemiecka. Historyk A.Sutton jest pierwszym i jedynym, kt�ry kiedykolwiek ujawni� i udowodni�, po latach poszukiwa�, �e ponownemu uruchomieniu przemys�u niemieckiego w latach dwudziestych towarzyszy�a symbioza, coraz bardziej totalna, pomi�dzy r�nymi finansistami i przemys�owcami niemieckimi i ich odpowiednikami angielskimi, ameryka�skimi lub anglo-ameryka�skimi, w zarz�dzaniu i roz�o�eniu tych samych funduszy i zysk�w. Finansowali oni nie tylko przymierze niemiecko-sowieckie po Rapallo, ale r�wnie�, w tym samym czasie, r�ne narodowe nurty niemieckie, w tym parti� narodowo-socjalistyczn�. To, �e ta partia by�a najpierw wspomagana od przypadku do przypadku, nie przeszkadza�o, �e wszyscy zarz�dcy angielsko-niemiecko-ameryka�scy wielkich firm byli doskonale, na bie��co, szczeg�lnie po 1929, �wiadomi spraw. Wiedzieli o nich jeszcze lepiej po 1931, w�wczas, gdy wsparcie dla Hitlera i NSDAP przesz�o w pomoc masow�. Te wszystkie fakty zosta�y pomini�te milczeniem w Norymberdze. Prokuratorzy sowieccy obawiali si� bez w�tpienia, �e poruszenie tego trudnego problemu doprowadzi do odkrycia korzy�ci i milczenia ZSSR w operacjach prowadzonych przez firmy, kt�re jemu pomaga�y r�wnolegle.

Trzy kartele, kt�re warunkowa�y gospodark� Rzeszy

Przypomnijmy kr�tko fakty: za namow� ekspert�w ameryka�skich, kt�rzy opracowali, a potem wykonali plan Dawesa i Younga – i kt�rzy wywodzili si� wszyscy z grupy Morgana i ludzi z nim zwi�zanych, z Wall Street – 975 milion�w dolar�w zosta�o wpompowanych do Niemiec tylko w okresie od 1924 do 1926. Z tej sumy 826,4 miliona dolar�w posz�o dla wielkiego przemys�u, w tym 170 milion�w pos�u�y�o nast�pnie do za�o�enia trzech karteli:

-„Vereinigte Stahlwerke” – w�gla i stali, powsta�ego ze zlania si� sze�ciu pot�nych ju� firm niemieckich,

- niemieckiego „Genera� Electric” , czyli „AEG” -elektryczno�ci, produkcji i rozpowszechniania urz�dze� elektrycznych u�yteczno�ci publicznej i prywatnej, w tym lamp elektrycznych, etc.,

-„IG Farben” – przemys�u chemicznego i jego odga��zie�.

Pocz�wszy od 1929, te trzy kartele warunkuj� ca�� gospodark� niemieck�. Poczynaj�c od 1935, odpowiadaj� one na �yczenia ich przyjaciela i udzia�owca Hjalmara Schachta, prezesa Banku Rzeszy, a p�niej ministra Hitlera: „Problemem naszej polityki jest masowy program zbrojeniowy. Wszystko wi�c musi by� jemu podporz�dkowane.” Wszystko by�o do tego przygotowane, poniewa� od 1920 tajna „Sekcja R” Reichswehry pracowa�a nad symbioz� armia-przemys� za po�rednictwem karteli, o kt�rych mowa. Wsp�pracuj�c ca�kowicie z ZSSR, gdzie potajemnie reorganizowa�a si� przysz�a armia niemiecka. W sumie, w 1938 „IG Farben” kontrolowa� 380 firm w Niemczech i 500 filii za granic�. W 1939, wraz z „Vereinigte Stahlwerke” , „IG Farben” zapewnia� od 50. do 95% niemieckiej produkcji wojskowej, w zale�no�ci, czy chodzi�o o ekwipunek, materia�y wybuchowe, amunicj�, gaz, rop� czy kauczuk syntetyczny. „AEG” dostarcza� potrzebnych energii. Ot� te trzy kartele by�y na ca�ym �wiecie kierowane przez rady nadzorcze, gdzie zasiadali razem ich zarz�dcy w Niemczech i finansi�ci ameryka�scy, kt�rzy wraz z nimi kierowali grupami udzia�owymi lub filiami w Stanach Zjednoczonych, we W�oszech, Japonii, itd. W istocie nast�puj�ce grupy – kt�re w wi�kszo�ci mia�y od 1919 siedziby w Nowym Jorku, w tym samym budynku przy 120 Broadway – znalaz�y si� u �r�de� planu Dawesa i Younga: Morgan, „National City” , „Chase Manhattan” , „Kuhn, Loeb and Co.” , „Dillon” , „Read and Co.” , „Equitable Trust” . Nast�pnie „Standard Oil” (Rockefeller), po��czony w 1927 z „IG Farben” (wraz z „Genera� Motors” ), poprzez pokr�tne �cie�ki swych niemieckich filii „Depag” i „Brabag” . Tym samym pojawiaj� si� w mi�dzynarodowych radach „IG Farben” : Edsel Ford, Walter Teagle („Standard Oil” ) i Paul Warburg („Federal Reserve Board” ), doradca Roosevelta. Zasiadaj� oni tam w chwili, gdy, mi�dzy pocz�tkiem lutego i pocz�tkiem marca, firma ta wp�aci�a Hitlerowi 400 tysi�cy marek, aby m�g� wygra� wybory 1933 roku. Henry Schroeder, bankier w Londynie i w Nowym Jorku, by�, wraz z „ITT” , wsp�udzia�owcem w owych kartelach interes�w Kurta von Schroedera (ta sama rodzina), dyrektora Banku J. Stein w Kolonii. Jednym z ich udzia�owc�w, ju� w 1931, jest Umtersturmfuhrer SS Emil Meyer, administrator w „Dresdner Bank” i w „ITT” -Niemcy. Inny to Karl Rasche z „Metallgeselschaft” , „IG Farben” , „Accumulatoren-Fabrik” , „Felten und Guilleaume” , itd. Je�eli chodzi o czterech braci Harriman, mi�dzy innymi Averella, doradc� Roosevelta od lat dwudziestych,to byli oni zwi�zani poprzez sw� „Union Banking Corporation” z Fritzem Thyssenem i jego wsp�udzia�owcami w Holandii, przez kt�r� przechodzi�y fundusze przeznaczone dla NSDAP w 1929. Jest niemo�liwe, aby ten tuzin osobisto�ci ameryka�skich nie mia� poj�cia, �e po okresie zasilania „czarnej” kasy Reichswehry kartele niemiecko-ameryka�skie wspomagaj� obecnie Hitlera. Te same ameryka�skie koncerny multinarodowe pomaga�y zreszt� socjalizmowi sowieckiemu, wspiera�y korporacjonizm pa�stwowy Mussoliniego (np. Tho-mas Lamont w 1926) oraz organizowa�y i wspomaga�y rooseveltowski socjalizm New Dealu. Dlaczego by nie r�wnocze�nie socjalizm hitlerowski?

(...)

Powa�ne uczestnictwo bank�w �ydowskich

Nie jest wcale antysemityzmem przypomnienie, �e wielcy bankierzy �ydowscy kpili sobie do upad�ego z losu swych europejskich wsp�wyznawc�w w�wczas, gdy uczestniczyli w utwierdzaniu nazizmu. Dowodem na to jest fakt, �e Waldemar i Sal Oppenheimowie w Berlinie otrzymali za swe zas�ugi status „honorowych aryjczyk�w” i usun�li si� na drugi plan, za swego wsp�udzia�owca, bankiera Roberta Pferdemengesa, zasiadaj�cego wraz z nimi i Kurtem von Schroederem w radzie administracyjnej kartelu „AEG” . Kartelu, podkre�lamy raz jeszcze, kt�ry mia� sw� mi�dzynarodow� siedzib� przy 120 Broadway w Nowym Jorku. Zreszt� to w�a�nie u Kurta von Schroedera, dyrektora Banku J.Steina w Kolonii (wraz z Levim i Salem Oppenheimami), „pogodzili si�” 4 stycznia 1933 – pod naciskiem wysokiej finansjery mi�dzynarodowej – Franz von Papen i Hitler, kt�ry dzi�ki temu by� pewien doj�cia do urz�du Kanclerza. Ambasador Stan�w Zjednoczonych z Berlinie William Dodd, sygnalizowa� w�wczas Rooseveltowi, �e Eberhard Oppenheim podarowa� Hitlerowi 200 tysi�cy marek.

(...)

„Setka firm ameryka�skich pomaga Hitlerowi”

Beneficjant, a� do 1924, spekulacji dokonywanych na marce, przy pe�nej i rozmy�lnej inflacji (z inicjatywy kanclerzy Cuno i Wirtha, i, za ich plecami, H. Schachta oraz magnata Ruhry Hugo Stinnesa), Roosevelt nie m�g� nie zna� sytuacji Niemiec w chwili, gdy zosta� prezydentem Stan�w Zjednoczonych z ko�cem 1933. Jego otoczenie sk�ada�o si� z finansist�w niemieckiego wzrostu przemys�owego od 1924. Co wi�cej, ambasador William Dodd uprzedzi� go zaraz, �e Henry Mann (z „National City Bank” ) i Winthrop Aldrich (z „Chase Bank” ) dyskutowali w�a�nie z Hitlerem i uwa�aj�, i� „mo�na z nim pracowa�” . Historycznie rzecz bior�c, nic nie ma wi�kszej wymowy ni� raport Dodda z pa�dziernika 1936, cytowany przez Suttona: ” ...Tylko w bie��cej chwili ponad setka korporacji ameryka�skich utrzymuje tutaj swoje filie i stosuje umowy o wsp�pracy (...) Du Pont jest g��wnym partnerem IG Farben, Standard Oil, kt�ry kaza� wp�aci� tutaj w grudniu dwa miliony dolar�w, podpisa� kontrakt na 500 tysi�cy dolar�w rocznie jako subwencje, aby pom�c w produkcji gazu syntetycznego na u�ytek wojskowy...” Rzeczywi�cie, w wyniku um�w w 1929 (do��czy� si� do nich „Genera� Motors” ) odnowionych w 1937, w Teksasie i New Jersey zosta�y zbudowane wsp�lne laboratoria. Jednym z produkt�w ich do�wiadcze� b�dzie s�awny gaz Cyklon-B. Amerykanie, odkrywszy w ten spos�b zaawansowanie Niemiec w dziedzinie ropy naftowej, gazu i kauczuku syntetycznego, dobili wielkiego targu: „Standard Oil” zarezerwowa� sobie monopol produkt�w naturalnych tego typu, i odst�pi� w zamian „IG Farben” i jej filiom monopol produkt�w syntetycznych. Produkt�w, kt�rych wydajno�� zosta�a polepszona poprzez badania we wsp�lnych laboratoriach w Stanach Zjednoczonych, zanim sta�y si� w Niemczech �rodkiem dla Wermachtu, dla prowadzenia wojny po 1942 mimo blokady... Ale wr��my do Dodda: „International Harvester, wed�ug �wiadectwa swego prezesa, zwi�kszy� tutaj o 33% swoje roczne obroty(...) Nasze firmy lotnicze (Bendix) zawar�y porozumienie z Kruppem... Tak samo General Motors i Ford(.” ) Vacuum Oil zainwestowa�a ju� sze�� milion�w marek(...)” . Zapami�tajmy dat�: pa�dziernik 1936. W Waszyngtonie raporty te zosta�y schowane do szuflady, podczas gdy prasa, kontrolowana przez Roosevelta i jego przyjaci�, oburza�a si� „post�pem faszyzmu w Europie” . „Siedem lat p�niej – precyzuje Sutton – 100% kauczuku syntetycznego,, metanolu, oleju smarowniczego, 95% barwnik�w, 90% gazu toksycznego i niklu, 85% materia��w wybuchowych, 45% paliwa wysokooktanowego (dla samolot�w), 30% kwasu siarkowego itd., u�ywanych przez armi� niemieck� pochodzi�o z fabryk i patent�w wywodz�cych si� z um�w mi�dzy „IG Farben” i „Standard Oil” , „General Motors” , „Alcoa” , „Dow Chemical” oraz mi�dzy „AEG” i jego ameryka�skimi wsp�udzia�owcami.” Albert Speer przypomnia� w lipcu 1979 w „Welt am Sonntag” , tygodniku zachodnioeuropejskim, �e w 1943 Niemcy produkowa�y 5 700 000 ton syntetycznego oleju nap�dowego, to znaczy 57% wojennych potrzeb Rzeszy. „Bendix Aviation” , kontrolowana przez bank Morgana, dostarczy�a Niemcom do 1940, przez „Simens and Halske” , wszystkie systemy pilota�u automatycznego, tablice rozdzielcze, startery i diesle. Je�eli chodzi o dwie g��wne fabryki czo�g�w i pojazd�w opancerzonych, by�y one kontrolowane przez „Opla” , niemieck� fili� „General Motors” i „Forda” .


Mapa Gomberga:
[http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/gomberg/gomberg.html]



S�d rozstrzygnie
2004-09-07

IBM pr�buje zablokowa� oskar�enie europejskich Cygan�w, wed�ug kt�rych ameryka�ska firma jest wsp�odpowiedzialna za zag�ad� tego narodu. Romowie domagaj� si� odszkodowania w wysoko�ci do 12 miliard�w dolar�w, kt�re IBM mia�by wyp�aci� za to, �e dostarcza� w czasie wojny do III Rzeszy maszyny licz�ce, kt�re zosta�y nast�pnie wykorzystane do usprawnienia ludob�jstwa od strony administracyjnej.

Sprawa przeciwko IBM toczy si� przed s�dami w Szwajcarii. S�d pierwszej instancji oddali� pozew, twierdz�c, �e firma mia�a w Genewie jedynie niewielkie biuro. Z wyrokiem nie zgodzi� si� Genewski S�d Apelacyjny. Obecnie toczy si� post�powanie przed S�dem Federalnym. Je�li odrzuci on wyrok S�du Apelacyjnego, sprawa zako�czy si� pomy�lnie dla IBM-a, je�li za� go podtrzyma, oskar�eniami Rom�w ponownie zajmie si� s�d pierwszej instancji.

Skar��cy powo�uj� si� dokumenty zebrane przez Edwina Blacka, autora ksi��ki IBM i Holokaust. Autor ksi��ki twierdzi, �e IBM za po�rednictwem swojego niemieckiego ramienia, Deutsche Hollerith Mashinen GmbH (Dehomag), dostarcza� nazistom urz�dze�, chocia� zdawa� sobie spraw�, �e s�u�� one do usprawnienia masowej zag�ady.

PAWEŁ SKIBIŃSKI
FASZYZM PRAWDZIWY I MNIEMANY
Wiedza i Życie nr 5/1998
Artykuł pochodzi z „Wiedzy i Życia” nr 5/1998

KLĘSKA PAŃSTW FASZYSTOWSKICH W II WOJNIE ŚWIATOWEJ, JAK I POPEŁNIONE W JEJ TRAKCIE MASOWE ZBRODNIE POŁOŻYŁY KRES ZNACZENIU FASZYZMU NA ŚWIATOWEJ ARENIE POLITYCZNEJ. MIMO TO NIGDY NIE ZOSTAŁ ON CAŁKOWICIE Z NIEJ WYELIMINOWANY.

Opinię publiczną w wielu krajach Europy Zachodniej od czasu do czasu elektryzują informacje o wyborczych sukcesach partii uważanych za „neofaszystowskie” . Komentatorzy zastanawiają się, jak to możliwe, by w ustabilizowanych demokracjach tak wielką popularnością cieszyły się partie o programie jawnie nacjonalistycznym.

Front Narodowy (FN) we Francji, Sojusz Narodowy (AN) we Włoszech czy Austriacka Partia Wolności (FPÖ) są ugrupowaniami występującymi przeciw establishmentowi. Ich rosnąca popularność wynika często ze słabości klas politycznych rządzących w krajach zachodniej Europy. Partie te wykorzystują bowiem rzeczywiste problemy społeczne, na które z różnych przyczyn tradycyjne ugrupowania nie umieją albo nie chcą znaleźć recepty. Nacjonaliści piętnują korupcję panującą w administracji i pośród polityków, krytykują wzrost zadłużenia wewnętrznego i związane z tym nadmierne obciążenia podatkowe oraz inne niekorzystne zjawiska występujące w krajach zachodnioeuropejskich– choćby kryzys moralny tych społeczeństw. Owe partie wykorzystują też różnice stanowisk, związane z postępującym procesem „globalizacji” , połączonym z zacieraniem się kulturowych odrębności między narodami, a także z problemem masowo napływających, a nie asymilujących się imigrantów z Azji i Afryki.

Państwo kontrolowało wszystkie sfery życia obywateli. Szczególnie zależało mu na odpowiednim wychowaniu młodego pokolenia. Na zdjęciu– zlot Hitlerjugend w Hamburgu w 1934 roku

Fot. PAP/CAF– Reprodukcja

Czy określanie tych partii mianem neofaszystowskich jest więc usprawiedliwione? Aby to stwierdzić, należy rozważyć znaczenie słowa faszyzm. Z punktu widzenia politologów jest to określenie pewnego typu ruchu politycznego i systemu państwowego przezeń stworzonego. Jednak służy ono także potrzebom walki politycznej. Propaganda komunistyczna oraz lewicowi intelektualiści Pokolenia 1968 używali tego pojęcia w stosunku do wszelkich ruchów i partii prawicowych, które sprzeciwiały się ich dążeniom. W ten sposób faszystą mógł zostać zarówno konserwatysta, jak i liberał. Komuniści potrafili nazywać socjalfaszystami nawet zbliżonych do siebie ideowo przeciwników politycznych– tzn. socjaldemokratów. Stosowanie przez radykalną lewicę tego terminu, wskazującego jednoznacznie pokonane w II wojnie światowej, uwikłane w potworne zbrodnie wojenne państwa Osi (przede wszystkim hitlerowskie Niemcy), miało służyć dyskredytowaniu przeciwników politycznych.

Propagandowe użycie tego pojęcia wprowadziło niemało zamieszania. Nawet najbardziej obiektywny badacz nie chciał być posądzony o sprzyjanie poglądom faszystowskim. W ten sposób terminu faszyzm używano w sposób wysoce nieprecyzyjny, nazywając faszystami np. wszystkich wojennych sojuszników Hitlera, a nawet wszystkie międzywojenne systemy dyktatorskie.

Imperializm jest jedną z cech charakterystycznych faszyzmu. Nawet państwa średniej wielkości, jak Włochy, aspirowały do statusu mocarstw. Na zdjęciu– minister spraw zagranicznych Włoch, Galeazzo Ciano, z wizytą w Berlinie w 1936 roku. Niemcy uznali wówczas włoski podbój Etiopii

Fot. PAP/CAF– Reprodukcja

W Europie lat trzydziestych nie brakowało oczywiście organizacji zbliżonych do Narodowej Partii Faszystowskiej (Partido Nazionale Fascista) we Włoszech czy do NSDAP. Do najważniejszych należy zaliczyć Strzałokrzyżowców Ferenca Szalasiego na Węgrzech, rumuński Legion św. Michała Archanioła, którego przywódcą był Emilio Cordeanu, czy chorwackich ustaszy Ante Pavelicia. Nie sposób jednak nazwać faszystowskimi wszystkich istniejących wówczas w Europie niedemokratycznych reżimów. Niektóre z nich, np. generała Francisco Franco w Hiszpanii, profesora Antonia de Oliveiry Salazara w Portugalii czy też admirała Miklosa Horthy'ego na Węgrzech, były co prawda antykomunistyczne i antyliberalne, jednak wywodziły się z tradycji konserwatyzmu autorytarnego. Z podobnych powodów nie można nazywać faszystowskimi tzw. antyparlamentarnych lig francuskich,
np. Action Française Charles'a Maurrasa czy Les Croix de Feu pułkownika François de La Rocque. (Równocześnie we Francji istniały organizacje prawdziwie faszystowskie w rodzaju Fasceau Georges'a Valois czy Parti Populaire Français Jacques'a Doriota).

Państwo w tych systemach nie dążyło do omnipotencji. Autorytaryzmy nie chciały budować nowego ładu cywilizacyjnego, koncentrując się raczej na obronie wartości tradycyjnych. Niechętnie uciekały się do upolityczniania mas. Nie były też reżimami ludobójczymi, nie tworzyły obozów koncentracyjnych, choć często stosowały surowe represje (np. generał Franco prześladował pokonanych w wojnie domowej republikanów). Faszyści stanowili niewielki margines ich zwolenników, nie usatysfakcjonowany „reakcyjną” polityką tych reżimów.

Nie można też za faszystowskie uznać wszystkich krajów, które stanęły po stronie państw Osi
w II wojnie światowej. Węgry Miklosa Horthy'ego, Rumunia generała Iona Antonescu, a nawet rządy marszałka Philippe'a Pétaina we Francji nie miały z faszyzmem wiele wspólnego. Zwyczajowe określanie tych państw mianem faszystowskich jest podobnym uproszczeniem, jak posądzenie prezydenta Franklina Delano Roosevelta o komunizm dlatego, że był sojusznikiem Stalina w walce z Niemcami i Japonią.

W Polsce międzywojennej właściwie tylko jedna organizacja miała cechy zbliżone do ruchów faszystowskich– Ruch Narodowo-Radykalny „Falanga” Bolesława Piaseckiego. Charyzmatyczne wodzostwo, zmilitaryzowana struktura, radykalny społecznie program zakładający kontrolę państwa nad edukacją, gospodarką, kulturą itp. zbliżały „Falangę” do faszyzmu. Różniło ją odeń deklarowane przywiązanie do katolicyzmu. Pozostałe grupy nazywane niekiedy w literaturze przedmiotu parafaszystowskimi, np. środowisko „młodych” Stronnictwa Narodowego, Obóz Narodowo-Radykalny-„ABC” itp., były raczej formacjami radykalnej, tradycjonalistycznej prawicy o odcieniu mniej lub bardziej autorytarnym.

Reżimy faszystowskie starały się być bardzo nowoczesne. Dbałość o nowinki techniczne była szczególnie użyteczna dla modernizacji sił zbrojnych– narzędzia budowania imperium. Na zdjęciu– fragment wystawy Dajcie mi cztery lata czasu, Berlin, 1937 rok

Fot. PAP/CAF– Reprodukcja

Aby usunąć zamęt pojęciowy i wyjaśnić zauważalne różnice między partiami faszystowskimi a ruchami o charakterze autorytarnym, niektórzy współcześni badacze faszyzmu, m.in. Ernst Nolte oraz Stanley G. Payne, zaproponowali pewne minimum cech, które powinny mieć ruchy polityczne, by można je było nazwać faszystowskimi.

Większość tych formacji politycznych miała tych samych wrogów. Z jednej strony zaliczały się do nich komunizm, marksizm, z drugiej konserwatyzm oraz liberalizm. Często, zwłaszcza w języku propagandy, jednym tchem wymienia się konserwatyzm, tzw. reakcję i faszyzm. W rzeczywistości jednak faszyzm był ruchem głęboko antytradycjonalistycznym. Jest to najbardziej widoczne w przypadku narodowego socjalizmu Hitlera. W III Rzeszy w imię walki z dawnymi przesądami usunięto np. istniejący wcześniej, historycznie ukształtowany podział terytorialny państwa na kraje, wprowadzając nowy– na okręgi partyjne (niem. Gau).

Dla wszystkich ruchów faszystowskich wspólna jest chęć stworzenia nowego typu państwa niedemokratycznego, mającego ambicje totalitarne. Wszechwładne, wszechogarniające państwo nie pozwalało, aby którakolwiek z dziedzin życia była polem swobodnej aktywności społecznej. Państwo stawało się bytem najwyższym; można nawet powiedzieć, że zachodziło w tym wypadku ubóstwienie państwa. W praktyce faszyści byli zwolennikami państwowego kierowania gospodarką, bezpośrednio lub za pomocą struktur pośrednich– korporacji, występujących np. w ustroju włoskim.

Wspólną cechą ruchów faszystowskich jest dążenie do stworzenia imperium; w przypadku Włoch imperium śródziemnomorskiego, w przypadku Niemiec– światowego. Ruchy faszystowskie powstałe w mniejszych państwach nie miały tak wielkich ambicji, jednak ich celem było wyraźne podniesienie międzynarodowego prestiżu swego kraju.

Jeśli chodzi o inspirację filozoficzną, charakterystyczne dla faszystów jest odwoływanie się do woluntaryzmu i idealizmu. Zarówno jednostka, jak i całe społeczeństwo jawiły się im jako dająca się łatwo formować glina, z której można ulepić nowego człowieka, odpowiadającego standardom ideologicznym.

Faszyzm dążył do wprowadzenia własnej, nowoczesnej i świeckiej kultury. Ambicje faszystów w tej dziedzinie (podobnie jak innych ruchów o charakterze totalitarnym, np.
komunistów) były ogromne. Hitlerowcy odrzucili tradycję prawa rzymskiego i nawiązali do swoiście zinterpretowanych praw starogermańskich, a także wprowadzili wynikające z założeń ideologicznych ustawy rasistowskie. Dbali o stworzenie nowej sztuki, służącej propagowaniu treści ideologicznych. Dążyli do opanowania oświaty i całkowitego podporządkowania jej państwu. W przypadku włoskim ambicje te uzewnętrzniały się w staraniach reżimu Mussoliniego o całkowite podporządkowanie sobie szkolnictwa, kreowaniu własnej interpretacji historii kraju itp. Faszyści włoscy mieli w swoich szeregach wielu znanych ludzi kultury, m.in. wybitnych filozofów, np. Giovanni Gentile, i poetów, np. Luigi Pirandello.

Charakterystyczne dla tych kierunków jest również stosowanie specyficznej techniki politycznej, opartej na mobilizacji szerokich mas społecznych, utrzymywanych w stanie ciągłej ekscytacji za pomocą środków oddziałujących na zbiorowe emocje. Wyrażało się to w organizowaniu masowych zgromadzeń publicznych, a także w rozkręceniu na niespotykaną dotychczas skalę (poza komunistyczną Rosją) państwowej machiny propagandowej.

Faszyści bez wyjątku używali przemocy w polityce, przy czym w przeciwieństwie do innych ruchów, które dopuszczały stosowanie tej metody tylko w ostateczności, np. w przypadku bezpośredniego zagrożenia państwa, faszyści wyznawali kult przemocy jako uniwersalnego środka oczyszczającego. Ideę tę zaczerpnęli z filozofii żyjącego na przełomie XIX i XX wieku francuskiego myśliciela Georges'a Sorela. Bezpośrednio z tym związany był kult działań rewolucyjnych, bardzo wyraźny zarówno u zwolenników Mussoliniego, jak i u narodowych socjalistów w Niemczech. Rewolucyjność nie wyrażała się wyłącznie w podkreślaniu faktu zdobycia władzy w walce (apologia marszu na Rzym u faszystów włoskich czy też ulicznych walk z przeciwnikami politycznymi u hitlerowców). Prawdziwa rewolucyjność przejawiała się w stosunku do państwa, w którym faszyści objęli władzę. Zdobywcy, jak łupieżcy, nie zważając na koszty, wywracali dotychczasowy system do góry nogami.

Stanley G. Payne zwrócił uwagę na obecny w ideologii faszyzmu kult młodości. Wyrażał się on w tworzeniu masowych organizacji młodzieży, która miała być pierwszym pokoleniem reprezentującym nowe społeczeństwo. Można go dostrzec także w sztuce (szczególnie w rzeźbie). Powiązany był z nim swoisty kult nowoczesności, wyrażający się w odważnym wykorzystywaniu zdobyczy techniki, np. radia, samolotu itd., jak i w budowie sieci autostrad, które miały nie tylko duże znaczenie militarne, lecz kreowały także wizerunek nowoczesnego państwa.

Jedną z najbardziej wyrazistych cech tych systemów jest charyzmatyczne wodzostwo (niem. Führerprinzip). Wódz staje się emanacją woli zbiorowej, całej ludności państwa. Jest wyposażany w cechy nadnaturalne. Koncepcja jego władzy ma podstawy filozoficzne w woluntaryzmie. Duce i Führer byli uosobieniem idei, z którą z łatwością można się było identyfikować. Ich wodzostwo było więc znakomitym narzędziem mobilizacji mas i utrzymywania ich w tym stanie.

Struktury państwa i partii faszystowskiej wzajemnie się przenikały. Przywódca partii stawał się także wodzem państwa. We Włoszech partyjny organ– Wielka Rada Faszystowska– pełnił funkcję parlamentu, w Niemczech zaś lokalnym przywódcom partyjnym powierzano wiele zadań administracyjnych. Faszyzm organizował rozbudowany aparat politycznego terroru, którego zasadniczym elementem były osławione policje polityczne, wzorowane na działającej w Rosji po rewolucji październikowej Czeka (następnie NKWD), tzn. włoska OVRA i niemieckie Gestapo.

Adolf Hitler i Benito Mussolini stali się obiektem niemal religijnego uwielbienia w rządzonych przez siebie społeczeństwach. Na zdjęciu– wizyta Mussoliniego w Berlinie, 1937 rok

Fot. PAP/CAF– Reprodukcja

Pojęcie minimum faszystowskiego zawęża zakres stosowania terminu faszyzm. Aby można go było użyć w odniesieniu do jakiegoś ruchu politycznego czy systemu władzy państwowej, musi występować zespół wymienionych wyżej czynników. Koncepcja ta pozwala też dostrzec, że ruchy faszystowskie, obok występujących wyraźnych zbieżności, dzieli także wiele zasadniczych różnic. Wśród specjalistów toczy się dyskusja, czy faszyzm można uznać za zjawisko o charakterze lokalnym– włoskim, odróżniając go np. od niemieckiego narodowego socjalizmu, czy też podobieństwa między nimi są natury zasadniczej i faszyzm jest pojęciem opisującym oba ruchy polityczne.

Porównując włoski faszyzm sensu stricto z narodowym socjalizmem Hitlera, badacze są zgodni, że nazizm był znacznie bardziej radykalny, zarówno w ideologii, jak i w warstwie jej praktycznej realizacji. Faszyzm włoski nie stworzył systemu obozów koncentracyjnych jako głównego narzędzia eksterminacji wrogów politycznych ani też nie czerpał korzyści ekonomicznych z niewolniczej pracy ich więźniów. Instytucja ta nie była mu całkowicie obca, gdyż na Bałkanach w czasie wojny istniały włoskie obozy koncentracyjne. Włosi nie zorganizowali natomiast miejsc masowej zagłady w rodzaju Majdanka czy Brzezinki. Była to wyłączna specjalność nazistów.

Ruch Mussoliniego był zdolny do daleko idących kompromisów z Kościołem katolickim, wyrażających się np. w przyjęciu traktatów laterańskich, natomiast hitleryzm miał nieskrywane rysy agresywnie antychrześcijańskie i antyklerykalne. Stworzył też własną religię, odwołującą się do wierzeń pogańskich.

Faszyzm sensu stricto, przynajmniej w pierwotnej swej wersji, nie miał elementów antysemickich ani rasistowskich. Pierwsze ustawy o „rasie włoskiej” zostały przyjęte w 1938 roku pod wpływem sojusznika zza Alp, ale nigdy nie były przez Włochów traktowane zbyt poważnie. Prześladowania Żydów w Italii miały natomiast miejsce dopiero w 1943 roku, gdy Niemcy opanowali większość półwyspu. Jest to poważna różnica między obu ideologiami, gdyż rasizm był osią całej ideologii narodowego socjalizmu.

Skomplikowane jest zagadnienie stosunku politycznego faszyzmu do komunizmu i innych form socjalizmu. Wielokrotnie podkreślano, że faszyzm włoski czerpał bezpośrednie wzory z miejscowego ruchu syndykalistycznego. Wielu przywódców faszystowskich miało za sobą przeszłość socjalistyczną. Sam Mussolini był wieloletnim redaktorem pisma „Avanti”– organu Włoskiej Partii Socjalistycznej. We Francji Jacques Doriot, przywódca jednej z faszystowskich partii, był ekskomunistą, a inny wybitny działacz– Georges Valois– byłym syndykalistą. Charakterystyczna jest sama nazwa NSDAP– Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza. Interesujące, że między dwiema z pozoru tak odmiennymi i zwalczającymi się partiami politycznymi, jak organizacje nazistów i komunistów, występował przepływ członków. W chwili dojścia Hitlera do władzy całe komórki partii komunistycznej wstępowały do NSDAP, natomiast po klęsce III Rzeszy partię komunistyczną w NRD w znacznej mierze zasilili byli szeregowi hitlerowcy.

W warstwie programowej zachodziła znaczna zbieżność postulatów faszystowskich z socjalistycznymi: kontrola państwa nad gospodarką (choć u faszystów bez jej formalnej nacjonalizacji), przejęcie przez nie rozbudowanych zadań socjalnych– we Włoszech bardzo rozwinięty system tanich wczasów pracowniczych itp. Charakterystyczna jest także rewolucyjna frazeologia faszyzmu. Miał on bowiem ambicje dokonania przewrotu niwelującego dotychczasową strukturę społeczeństwa. Nic więc dziwnego, że niektórzy badacze nazywają faszyzm kierunkiem rewizjonistycznym względem marksizmu.

Podobnie niejednoznaczny jest stosunek faszyzmu do dziedzictwa oświecenia. Z jednej strony faszyzm odrzucał ideologię 1789 roku, dorobek rewolucji francuskiej, doktrynę ludowładztwa, umowy społecznej. Jednak jego kult nowoczesności, antyklerykalizm i woluntaryzm zbliżają go do tych odrzucanych w deklaracjach doktryn. Renzo De Felice, jeden z najwybitniejszych znawców problemu, nazwał nawet faszyzm jakobińskim, lewicowym radykalizmem.

Faszyści starali się zerwać z krępującym gorsetem tradycji. Nowa, świecka, faszystowska kultura nie potrzebowała dawnych wzorów. Na zdjęciu– palenie książek w Berlinie, maj 1933 rok

Fot. PAP/CAF– Reprodukcja

Wiele nieporozumień wzbudzał stosunek faszyzmu do religii chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Jedną z zasadniczych cech faszyzmu jest jego wrogość wobec chrześcijaństwa, nie zawsze otwarcie okazywana. Prometeizm i ambicje stworzenia nowego typu człowieka kłóciły się w zasadniczy sposób z chrześcijańską antropologią. Chrześcijaństwu obcy też był bezwzględny kult przemocy, a uwielbienie wodza, który jako człowiek przypisywał sobie cechy boskie– nieomylność, wszechmoc– miało z chrześcijańskiego punktu widzenia jawnie pogańskie korzenie. Działacze faszystowscy sami zresztą silnie eksponowali swój antyklerykalizm.

W przypadku niemieckiego nazizmu antychrześcijańska postawa miała swe źródło w wyznawanym przez narodowych socjalistów kulcie rasy, zakładającym, że cechy fizyczne wypływające z dziedzictwa krwi determinują osobowość człowieka. Chrześcijaństwo było dla faszystów podstawą starego porządku cywilizacyjnego, który przecież zamierzali obalić. Doskonale rozumiał to Hitler, propagując m.in. w elitarnych jednostkach SS neopogańską religię, łączącą elementy starogermańskie z okultyzmem. Nie bez znaczenia dla nazistów były też oskarżenia chrześcijaństwa o to, że jest wytworem ducha i cywilizacji żydowskiej.

Kościół katolicki, jego działalność oświatowa, tworzenie autonomicznych wobec państwa organizacji– np. Akcji Katolickiej– nie mogły być tolerowane w państwach totalitarnych, takich jak Włochy i Niemcy. Reżim hitlerowski znajdował się w stanie mniej lub bardziej otwartej wojny ideowej z Kościołem, który krytykował teorie rasistowskie hitleryzmu. Mimo podpisania konkordatu w 1933 roku, już w 4 lata później papież wydał encyklikę Mit brenneder Sorge, potępiającą zarówno praktykę, jak i teorię narodowego socjalizmu.

We Włoszech sytuacja była bardziej skomplikowana, gdyż Mussolini, szukając poparcia społecznego, zerwał z antyklerykalizmem państwa włoskiego i podpisał umowę ze Stolicą Apostolską– traktaty laterańskie w 1929 roku. Jednak próba zbudowania przez faszystów państwa totalnego doprowadziła do zaognienia stosunków. Forsowanie monopolu oświatowego państwa, delegalizacja stowarzyszeń katolickich, a także deklaracje Mussoliniego, że faszyzm jest zjawiskiem religijnym i że stworzył własną moralność, zaowocowały wydaniem przez papieża w roku 1931 encykliki Non abbiamo bisogno, piętnującej faszystowskie ubóstwienie państwa.

Ruch skinheadów w Polsce ma rozmaite odcienie ideowe, jednak znaczna jego część odwołuje się do wzorów faszystowskich

Przedstawienie minimum faszystowskiego ułatwia spojrzenie na współczesne ruchy radykalnej prawicy pojawiające się w Europie. Partie te nie są ani zmilitaryzowane, ani zbudowane hierarchicznie, akceptują procedury demokratyczne i działają w ich ramach, nie są też radykalne społecznie. Trudno więc dostrzec znaczące podobieństwa między nimi a ruchami kierowanymi przez Mussoliniego czy Hitlera. Argumenty o ich związkach z faszyzmem są– z rzadkimi wyjątkami, jak np. w przypadku partii Republikanów w Niemczech– raczej elementem walki politycznej i propagandowej, którą toczy z nimi zarówno nieprzychylna im lewica, jak i wypierana przez nie z dotychczas zajmowanych pozycji tradycyjna prawica. W walce takiej nie można ustrzec się wielu uproszczeń, jednak obowiązkiem politologii jest dostrzeganie tego zjawiska w sposób możliwie wszechstronny.

Po 1989 roku na polskiej scenie politycznej obok innych formacji pojawiły się także partie nawiązujące do faszyzmu. Polska Wspólnota Narodowa-Polskie Stronnictwo Narodowe czy Polski Front Narodowy są znane przede wszystkim z hałaśliwych i prowokacyjnych wystąpień, m.in. o charakterze antysemickim. Ich organizacje nie odżegnują się od używania przemocy, są radykalne pod względem społecznym, zhierarchizowane. Przywódcy starają się grać rolę charyzmatycznych wodzów. Swoich zwolenników rekrutują przede wszystkim spośród młodzieżowej subkultury tzw. skinheadów. Poparcie wyborcze dla ich partii jest jednak marginalne i nie przekracza dziesiętnych ułamków procenta, a ich liczebność kilkuset osób.

Deklarujące nacjonalizm środowisko skinheadów jest wewnętrznie zróżnicowane i nie wszyscy jego członkowie stanowią zaplecze dla ruchów faszystowskich. Część z nich np. uważa się za ortodoksyjnych przedsoborowych katolików, a większość nie ma w ogóle poglądów ideowych i jest zwykłą grupą subkulturową.

Sytuacja Polski, podobnie jak i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej (chwiejny system polityczny, nasilające się zjawiska korupcji, frustracja z powodu uzależnienia gospodarczego od państw zamożniejszych itp.), sprzyja powstawaniu nieodpowiedzialnych ruchów protestu. Nic jednak nie wskazuje, aby miały one cokolwiek wspólnego z faszyzmem. W miarę poprawy sytuacji ekonomicznej, stabilizacji systemu władzy oraz przeprowadzania dalszych reform państwowych zagrożenie to będzie malało.


top


Książki do przeczytania

__

__

__

Zobacz wszystkie polecaneKsiążki działu Homeostaty

Sentencje i myśli
Myśli i sentencje

Zobacz pozostałe Sentencje i myśli przewodnie działu Homeostaty

Linki


Zobacz wszystkie Linki w dziale Homeostaty